Follow by Email/Obserwuj przez Email

sobota, 24 października 2009

LASAGNE PANA SANTIEGO

Pamiętam jak na lekcjach włoskiego w liceum przez rok uczył nas pan Santi. Pech chciał, że jako początkujący, oprócz jednej koleżanki,  która mówiła po włosku, nie rozumieliśmy absolutnie o czym pan Santi do nas mówi. On też nas nie rozumiał, ponieważ stwierdził, że polski jest tak trudny, że wyrzucił podręcznik. Z resztą  słychać było, że nie był pilnym studentem, ponieważ na kredę mówił "pióro".
Wymyśliliśmy sposób, żeby uniknąc nudnych lekcji i opowiadaliśmy panu Santiemu, że robimy i u mnie wielką pizze, spaghetti czy lasagne i że prosimy go o przepis. Nasz dobroduszny nauczyciel, często dawał się nabrać. Po pewnym czasie pewnie nas rozgryzł, bo przyniósł mi naręczę włoskich gazet kulinarnych :)
Poniżej podaję przepis na lasagne z ragu pana Santiego, nieco przeze mnie unowocześnione.


RAGU:
2 cebule
3 ząbki czosnku
1/2 kg mielonego mięsa wołowego
6 pieczarek
przecier pomidorowy (kartonik)
100g suszonych pomidorów
oliwa z oliwek
łyżka posiekanej natki z pietruszki
sól, pieprz, cukier, oregano, bazylia


Na oliwie z oliwek podsmażamy cebulę i czosnek, dodajemy zioła, pokrojone w małe kawałki pieczarki i suszone pomidory. Po chwili mięso. Gdy mięso będzie usmażone, wlewamy przecier. Doprawiamy solą pieprzem i cukrem.
Według pana Santiego dobre ragu powinno postać minimum 12 godzin w chłodnym miejscu.
Ja swoje zostawiam na noc w lodówce.

SOS BESZAMELOWY masło, mąka, mleko, gałka muszkatołowa (pełenrzepis w dziale "Sosy i marynaty")

Dodatkowo do lasagne będziemy potrzebować mozarelle na wierzch i pokrojone w paski suszone pomidory do ozdobienia.

Spód naczynia do lasagne smarujemy sosem beszamelowym, układamy płaty lasagne, które również smarujemy sosem beszamelowym, następnie warstwą ragu. I tak do ostatniej warstwy, którą smarujemy pozostałym sosem beszamelowym i układamy mozarelle i plastry suszonych pomidorów. Zapiekamy około 30-45 minut w temperaturze 180 stopni.

Buon apettito!

1 komentarz:

  1. Hahaha, to się nazywa "Sposób na Alcybiadesa" :D nawet lepszy niż ten oryginalny, bo korzyść z niego mieliście niemałą :) nie ma to jak oryginalne włoskie przepisy :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za komentarz! Wszystkiego smacznego! :) Cytryna&Co.

Łączna liczba wyświetleń