środa, 4 listopada 2009

PIECZONE JABŁKA - JESIENNY PODWIECZOREK

Nie znoszę surowych jabłek! Nie potrafię wyobrazić sobie siebie sięgającą po piękne, błyszczące jabłuszko i zajadającą je ze smakiem. Ochyda! Moja siostra potrafi za to je jeść kilogramami. I inni ludzie też... brrrr... gdy patrzę na osobę wgryzającą się w jabłko mam ciarki.
Surowe jabłko toleruję w sałatce jarzynowej i innych surówkach.

Za to... Gotowane, pieczone, smażone jabłka uwielbiam :) Nie mam pojęcia co ze mną jest nie tak ;)

Nie ma nic lepszego na jesienny podwieczorek niż pieczone jabłko lub kisiel żurawinowy ze startym jabłuszkiem.

Jabłka piekę same, z miodem, z cukrem, z cukrem waniliowym lub cynamonowym.
Można włożyć w srodek również krówkę lub kawałek czekolady.

Dzisiaj robiłam jabłka w wersji rozgrzewającej, z miodem, cynamonem, imbirem i gożdzikami. Wyszły pyszne.
Mmmm uwielbiam jabłka...

2 komentarze:

  1. obserwuję Twojego bloga juz od dluzszego czasu i sie zawiodlam, wyrazilam swoje zdanie ze nie powinnas tak o pokarmie pisac tzn ochyda a TY moje zdanie odrzucilas/skasowałas nie odpowiadając na nie...
    bardzo mi przykro z tego powodu, no ale coz, to Twoj blog, sa jeszcze setki innych wiec mimo ze sie zawiodlam to plakac nie bede
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie chcialam odrzucic komentarza. Nie jestem super ogranieta technicznie. Z reszta przed chwila skasowalam niechcacy swoja odpowiedz.

    Mam nadzieje, ze mimo wszystko bedziesz mnie odwiedzac a ja postaram sie nie pisac o jedzeniu OCHYDA :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za komentarz! Wszystkiego smacznego! :) Cytryna 🍋

Łączna liczba wyświetleń