Follow by Email

poniedziałek, 15 marca 2010

Kolejny efekt współpracy kulinarnej z Loczkiem.
Trzeba przyznać, że chłopak ma kulinarną fantazję, żadne red hot chilli pepers nie są mu straszne.
Z jego urodą i talentami, zaimponuje w przyszłości niejednej dziewczynie ;)
Spaghetti jak można się spodziewać wyszło prze-przepyszne.

Składniki:
500g krewetek
paczka spaghetti (lubimy najbardziej Barille No5)
20 pomidorków koktajlowych
oliwa z oliwek
2 łyżki masła
świeża kolendra
4 ząbki czosnku
papryka słodka w proszku, cayenne, nasiona kolendry (utarte w moździerzu)
sól, pieprz
parmezan lub grana padano do posypania
sok z cytryny

Posiekaną kolendrę i pokrojony w plasterki czosnek podsmażamy na oliwie z oliwek. Dodajemy obrane, skropione sokiem z cytryny krewetki. Chwilę smażymy. Doprawiamy papryką, cayenne, pieprzem, solą, kolendrą (nasiona).
Pomidorki koktajlowe nacinamy ostrym nożem i zalewamy na około minutę wrzątkiem. Obieramy ze skórki, kroimy na pół i dodajemy do krewetek.
Do ugotowanego makaronu dodajemy 2 łyżki masła, mieszamy z sosem i krewetkami.
Posypujemy parmezanem.


8

sobota, 13 marca 2010

Od jakiegoś czasu testuję przepisy na bliny i zapewne testować będę, bo co chwila słyszę nowy...
Niedawno odwiedziła mnie moja Mama... z nocowaniem :)
A jak wiadomo, my Kobiety poprzez jedzenie, okazujemy uczucia. Mama zawsze stara sie kulinarnie dogodzić każdemu dziecku i każdemu zięciowi. Tym razem ja chciałam ją ładnie ugościć i sprawić jej przyjemność robiąc bliny, które zawsze z sentymentem wspominała.
Podono najlepsze bliny przyrządzała ukochana ciocia mojej Mamy. Od dziecka słyszałam historie o Cioci Ani, jej blinach i równie wyśmienitym poczuciu humoru. Szkoda, że nie dane mi było jej poznać, na pewno wyłudziłabym niejeden wspaniały przepis :)

Podczas wizyty mojej Mamy zrobiłam bliny, które kształtem przypominały american pancakes, oczywiście z mąki grycznej. Mama powiedziała, że Ciocia robiła trochę większe i bardziej płaskie, takie w które można coś zawinąc.
Dzisiaj na kolację zrobiłam zatem bliny w innym, zasugerowanym przez Mamę kształcie, nieco modyfikując pierwszy przepis. Tym razem "popisywałam się" kulinarnie przed naszym innym gościem :)



Składniki:

  • szklanka mąki gryczanej
  • 2-3 łyżeczki drożdży instant
  • mleko (tyle, żeby masa osiągnęła konsystencję gęstej śmietany)
  • duże jajko lub dwa małe
  • opcjonalnie (w poprzednim przepisie tego nie było): 2 łyżki kwaśnej śmietany

Podaję przepis na dwa różne sposoby zarówno ten "naleśnikowy" jak i "pancake'owy".
ten pierwszy różni się tym, że ubiłam pianę z białka i dodałam śmietanę, w drugim mieszamy po prostu wszystko razem.
Obydwa są super, wychodzą z nich pyszne bliny.

Drożdże, mleko, mąkę i żółtko (lub całe jajko) mieszamy i odstawiamy na około godzinę.
Do wersji "naleśnikowej" ubijamy pianę z białka i dodajemy odrobinę więcej mleka.

Bliny smażymy prawie bez tłuszczu, na teflonowej patelni,dosłowinie na kilku kroplach ilości oleju (ja używałam arachidowego do wersji "pancake'owej") lub smarujemy rozgrzaną patelnię kawałkiem słoniny (do wersji "naleśnikowej Cioci Ani")

Podobno pierwszy blin trzeba wyrzucić, drugi jest na spróbowanie a trzeci do częstowania :)

Bliny podawałam z różnymi dodatkami:
- z jajkami w koszulkach ze szparagami
- ze śmietaną i kawiorem
- z avocado i pomidorkami koktajlowymi (polanymi oliwą i słodkim octem balsamicznym)
- z guacamole
- z łososiem
- z pastą z łososia
- z krewetkami

Dziś na kolację była pasta z łososia, czarny i czerwony kawior, śmietana, guacamole i ceviche z krewetek zimnowodnych (które wolę).
Śmiałam się, że takiej kolacji rosyjsko-hiszpańskiej jeszcze nie mieliśmy ;)

PASTA Z ŁOSOSIA


Składniki:

  • kawałek wędzonego łososia
  • oliwa z oliwek (np. truflowa)
  • kapary
  • sok z cytryny
  • pieprz, sól
  • mała cebulka
Łososia potraktowałam nieładnie - bo blenderem. Czasami go siekam, ale tym razem chciałam, żeby to była bardziej pasta do blinów niż tatar. Dobrze jest zostawić co prawda odrobinę posiekanej ryby i wymieszac ją z pastą, ze względów czysto estetycznych - pasta wygląda ładniej.
Dodałam posiekane kapary i cebulkę, kilka kropel oliwy i sok z połówki cytryny. Doprawiłam pieprzem i solą.
Myślę, że na kanapki taka pasta też się świetnie sprawdzi :)
3

wtorek, 9 marca 2010

W sobotę wpadło do nas kilkoro najlepszych znajomych, wśród nich Ola,stawiająca wysoko kulinarną poprzeczkę! Chciałam ja zaskoczyć stąd między innymi krewetkowe ,,ceviche" i roladki krabowe. Na szczęście wszystko, wszystkim smakowało, z czego bardzo się cieszę. Juz nie mogę doczekać się cieplejszych dni i rozpoczęcia sezonu grillowego.

ROLADKI KRABOWE

1 opakowanie placków typu tortilla
1 avokado
1 opakowanie paluszków krabowych(surimi)
2 łyżeczki majonezu
1/2 łyżeczki wasabi ( ja dodałam zwykłego chrzany)
sałata lodowa
sól
pieprz
2 łyżki oliwy
odrobina soku z cytryny


Paluszki krabowe rozmrażamy, wsypujemy do miski , dodajemy majonez, oliwę i wasabi i miksujemy na gładka masę. Doprawiamy do smaku.Sałatę kroimy.Na plackach tortilli ułożyć paski farszu, na to kawałki avokado, spryskujemy sokiem z cytryny( aby nie ściemniało), następnie sałatę. Zwijamy placki w roladki i kroimy na trzy części.

1

Składniki:
Porcja dla 4,5 osób

500 g krewetek koktajlowych( mrożone)
1 pęczek kolendry
2 limonki
czosnek granulowany lub świeży (wyciśnięty przez praskę ząbek)
sól
pieprz
papryka ostra (w proszku)
oliwa z oliwek
sałata lodowa



Krewetki wsypujemy do durszlaka i płuczemy pod zimną woda. Posypujemy solą, pieprzem, czosnkiem , papryką według uznania i polewamy odrobiną oliwy. Zostawiamy na około 1 godzinę. Odlewamy powstały sos, polewamy krewetki sokiem wyciśniętym z limonek i posypujemy posiekana kolendrą. Tak zamarynowane krewetki pozostawiamy na około 2-3godziny.

Podajemy w kieliszkach do połowy wypełnionych pokrojoną sałatą.
4


Ostatnio podczas bankietu rozmowa zeszła na gotowanie.
Wielbiciele dobrej kuchni mogą o jedzeniu rozmawiać godzinami. Nawet jeśli przed chwilą się poznali. Jedzenie zbliża ludzi i buduje dobre relacje.
Mój Rozmówca, który spędził w Moskwie wiele lat, podał mi kilka ciekawych przepisów kuchni rosyjskiej, między innymi na Stroganowa (błędnie nazywanego Strogonowem).
Mam nadzieję, że wszystko dobrze zapamiętałam, bo rozmowa była długa, miła i przy lampce wina.
Czekam na więcej, a najlepiej na książkę z Kuchnią Rosyjską.

Dzis zrobiłam Stroganowa z pamięci. Testowany przez dwóch, co prawda wygłodniałych, mężczyzn dostał wyśmienite recenzje :)

Składniki:
około kilograma mięsa wołowego (najlepsza oczywiście polędwica)
6 dużych pieczarek
2 średnie cebule
 duże pomidory
3 łyżki masła
4 łyżki mąki pszennej
kilka łyżek oliwy
sól, pieprz, papryka, listek laurowy, ziele
opcjonalnie: śmietana (ja zrobiłam bez)

Mięso kroimy na paski lub niewielkie kawałki w poprzeg włókien, obtaczamy w niewielkiej ilości mąki i podsmażamy na oliwie (lub oleju), gdy się odrobinę zarumieni przekładamy do garnka.
Następnie szklimy cebulę i smażymy pieczarki. Dodajemy do mięsa, razem z listkiem laurowym, zielem angielskim i odrobiną papryki w proszku. Gotujemy (jeśli nie jest to polędwica, dosyć długo-aż zmięknie)
Na koniec kroimy pomidory w spore kawałki, dusimy na maśle i przecieramy przez sito do Strogonowa.
Na koniec zagęszczamy sos zasmażką z mąki i masła lub mąką z zimną wodą.
Możemy dodać śmietanę.


2

sobota, 6 marca 2010

I kuchenno-zakupowy galimatias i dania z serii "co wyjdzie" ;)

Kupiłam świeżutkie filety z dorsza bałtyckiego. Pan z Makro powiedział, że to taki smak wakacji. I że ja pewnie nie pamiętam, bo jestem za młoda (w tym momencie wzbudził we mnie ogromne pokłady sympatii;), ale moja mama na pewno z czułością wspomina takiego "prawdziwego" dorsza ;)

No to go kupiłam, mimo, że poszłam po tuńczyka.

Na początku zrobiłam podejście do domowego majonezu spowodowane chęcią przetestowania nowego miskera. Zmieszałam żółtka z oliwą z oliwek, solą i dorobiną musztardy, ale mój M powiedział, że nadal i tak nie lubi majonezu :-/ Nie chciałam jeść sama, bo tak głupio jakoś... więc zrobiłam z tego koglu moglu panierkę do dorsza i obsypałam go otrębami żytnimi.
Wyszedł bosko. Rozpływał się w ustach. Może nie wakacje, ale prawie.
Pamiętam z dzieciństwa jak w Mielnie ze smażalni słychać było akcentowane na literę "o, donośne "DuOOOORSZ" z częstotliwością co 10 minut.

Przed rybą usmażyłam jakieś randomowe warzywa, to co wyjęłam z lodówki:
cebulę, paprykę, cykorię (na którą mówię cyrkonia) i bakłażana na maśle tymiankowo-bazyliowym.
Doprawiłam je sosem pomidorowym, solą, pieprzem i cukrem.
I spróbowałam. Kolejne zaskoczenie. Wyszło fajne bakłażanowe leczo.

Podałam z dorszem. Ale jak zwykle zrobiłam kosmiczną ilość na wypadek wojny i zostało. Zmieszałam więc rybę z bakłażanem, mając sline skojarzenia z rybą po grecku.
Zjadłyśmy ten mix następnego dnia z Martą, która powiedziała, że to jest gulasz rybny.

Jeśli tylko mi się uda , na pewno powtórzę :)


1

środa, 3 marca 2010

Z cyklu zimowe, ciepłe sałatki i dodatki ;)

Składniki:
kilka dużych pieczarek
średnia cebulka
3 ząbki czosnku
zioła: tymianek, bazylia, natka z pietruszki
sól, pieprz
masło
oliwa z oliwek
opcjonalnie: parmezan

Pieczarki wydrążamy, pozostawiając kapelusze. Resztę kroimy w drobną kostkę. Podobnie cebulę i czosnek. Podmażamy wszystko na odrobinie oliwy z oliwek. Na koniec dodajemy posiekane zioła, sól i pieprz. Faszerujemy kapelusze na wierzch kładąc kawałek masła. Możemy posypać parmezanem.
zapiekamy przez około 20 minut w temperaturze 200 stopni.
2

Łączna liczba wyświetleń