Follow by Email

poniedziałek, 28 czerwca 2010

Moja Mama z uporem maniaka daje mi w tak zwanych "wałówkach" jabłka. Jak jej nie upilnuję, zawsze znajdzie się tam coś nieprzewidzianego po przyjeździe do domu. Surowych jabłek nie jadam i  Mama doskonale o tym wie. Myśle, że doskonale pamięta z jakim entuzjazmem jadłam tarte jabłuszko będąc dzieckiem. I wie też, że jak potrzebuję jabłko do sałatki czy kisielu, to mogę sobie kupić jedno na bazarze.
Jednak odwieczna walka polegająca wciskaniu dzieciom jedzenia przez rodziców nie ma szans na zkończenie w tym epizodzie ;)))
Tym razem w paczce znalazło się 6 dorodnych jabłek ;) Musiałam je jakoś przerobić, żeby stały się jadalne, więc stworzyłam owe ciacho.
Rzadko piekę ciasta, ale z tego jestem wyjątkowo dumna, bo sama zaczęłam coś mieszać z mąką, jajkami i oczywiście kefirem i wymiksowałam pyszne ciasto.

Składniki:
Starte na tarce jabłka - ile kto lubi
cukier, cynamon - do doprawienia jabłek
1 szklanka cukru
2 szklanki mąki
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
4 jajka
6 łyżek oleju (u mnie arachidowy)
szklanka kefiru

Ciasto robi się strasznie prosto i szybko. Wyszło mięciutkie i przepyszne. Można zamiast jabłek użyć innych owoców.
Białka ubijamy z odrobiną soli na sztywną pianę, żółtka miksujemy osobno z cukrem, następnie dodajemy mąkę, olej, proszek do pieczenia i kefir. A tak w ogóle ten kefir wymyśliłam tylko dlatego, że ciasto było "na oko" za gęste. Mieszamy wszystko z białkami. Wlewamy do posmarowanej tłuszczem formy i układamy na wierzchu owoce (u mnie jabłka wymieszane z cukrem i cynamonem). Pieczemy w temperaturze 200 stopni około 30-45 minut.
7

czwartek, 24 czerwca 2010

Jutro wyjeżdżamy na weekend, więc powyciągałam z lodówki wszystko, co nie przetrwa do poniedziałku i postanowiłam to zużyć. Wcześniej, po drodze do domu, zajrzałam na mój ulubiony bazarek i ulubione stoisko z warzywami, gdzie dostaję zawsze w prezencie świeże zioła z ogródka właścicieli i oczywiście nie mogłam się oprzeć przed zrobieniem zakupów. Między innymi kupiłam bób, na szczęście nie było szparagów, bo byśmy tego wszystkiego do jutra nie zjedli. Mam chyba jakąś obsesję na punkcie sezonowych warzyw, wewnętrzny głosik mówi mi: "korzystaj póki możesz", więc korzystam ;)
W domu miałam na szczęście głównie warzywa. Wobec cukinii pojawiły się mieszane uczucia i kilka pomysłów, ale nie mogłam się zdecydować czy nadziać je mięsem i upiec, czy zrobić leczo, czy może zupę. A ich termin przydatności do spożycia już był bardzo blisko. Poszłam na łatwiznę i zrobiłam krem, ale nie taki jak zwykle. Dodałam do niego bób i trochę potworzyłam.
Gdy go jedliśmy z Wężem obydwoje mruczeliśmy pod nosem "boże jaki pyyysznyyy, jaki pyyysznyy"
No i faktycznie był wyśmienity, kremowy i delikatny.


Składniki:
250g bobu
2 cukinie
3 ziemniaki
średnia cebula
ząbek czosnku
oliwa z oliwek
starty parmezan
kwaśna śmietana 18stka
kilka suszonych pomidorów
sól, pieprz
szklanka bulionu -ja miałam akurat bulion warzywny (nie z kostki! of course)

Przy okazji bulionu, znalazłam super eko przyprawę warzywną, doskonały zamiennik tych chemicznych. To mój blog, więc mogę robić reklamę ;)
Są to suszone warzywa i przyprawy, doskonałe do doprawiania potraw wymagających bulionowego smaku.





Wracając do zupy. Robi się ją w dwadzieścia minut i nie wymaga zbyt wielkiej uwagi.
Osobno ugotowałam bób, oczywiście więcej, bo przy obieraniu podjedliśmy połowę.
Cukinię, ziemniaki obieramy i kroimy w dowolne kawałki, zalewamy bulionem i gotujemy. Cebulę pokrojoną w kostkę i czosnek podsmażamy na oliwie. Dodajemy do zupy razem z obranym bobem, odrobiną parmezanu, łyżką śmietany i miksujemy. Doprawiamy solą i pieprzem.
Podajemy z kawałkami suszonych pomidorów.



6

piątek, 18 czerwca 2010

Korzystając z zaproszenia Mirabelki postanowiłam wziąć udział w zabawie "10 zdjęcie". Zdjęcia mam posegregowane w folderach, więc wybrałam folder z jednych z najwspanialszych wakacji-niespodzianki, na które zabrał mnie mój Ukochany Wąż :)
Na tym zdjęciu - pływający, śpiewający i mocno wyluzowany sprzedawca bananów ;)

Do zabawy zapraszam:
Asieję
Gutka
Agę i Zemfiroczkę
Paulę
i Ewę

Słoneczne i cytrynowe pozdrowienia!
5

środa, 16 czerwca 2010

czyli pulpeciki w sosie pomidorowym. Danie inspirowane przepisem pochodzącym z książki "Kuchnia hiszpańska i portugalska" Elisabeth Luard.
Kupiłam dziś na bazarku świeżutką mieloną wołowinę na chili con carne i cielęcinę z zamysłem, żeby zrobić ją w galarecie ze szparagami na letnie śniadanie albo kolację. Ale w domu zaczęłam przekopywać książki kucharskie i natknęłam się na ten przepis. Danie pochodzi z regionu Kastylia-La Mancha.
Wyszło przepyszne, o zupełnie innym smaku niż nasze klasyczne klopsiki.
Robiłam je z cielęciny wymieszanej z odrobiną wołowiny. W przepisie autorka proponuje dodać wieprzowinę. Ja raczej nie jadam świnek. Można też zamiast cielęciny użyć mięso wołowo-wieprzowe lub jagnięcinę.


Składniki na pulpety:


  • około pól kilograma mielonego mięsa (u mnie cielęcina)
  • 1 ubite widelcem jajko
  • kilka łyżek bułki tartej (4-5)
  • 1 wyciśnięty ząbek czosnku
  • łagodna mała cebulka (u mnie dymka)
  • łyżka posiekanej natki z pietruszki
  • łyżeczka zmielonego kminku
  • łyżeczka mielonej kolendry
  • sól i pieprz


mąka
2-3 łyżki oliwy z oliwek

Składniki na sos:
1 czerwona papryka pozbawiona pestek i drobno posiekana (u mnie pól czerwonej, pół zielonej - ładniej wygląda :)
2-3 łyżki oliwy z oliwek
1 łagodna cebula drobno pokrojona
1 wyciśnięty ząbek czosnku
2-3 obrane ze skórki i pokrojone pomidory
4 łyżki wytrawnej sherry (u mnie staropolska nalewka wiśniowa)
sól, pieprz, cukier
łyżeczka cynamonu

Łączymy wszystkie skłądniki na pulpety. Mokrymi rękami (przydaje się miseczka z ciepłą wodą) formujemy małe kulki i obtaczamy je w mące (lub mące z kolendrą i kminkiem- możemy przyprawy równiez dodać do środka pulpetów). Smażymy na patelni ze wszystkich stron.

Sos.
Na oliwie z oliwek podsmażamy paprykę, cebulę i czosnek. Zmniejszamy ogień i dodajemy pomidory z sherry oraz sól, pieprz i cukier do smaku. Dusimy aż pomidory się rozpadną.
Przekładamy do sosu pulpeciki i gotujemy pod przykryciem jeszcze około 20-30 minut.

Podajemy z ryżem ( u mnie jaśminowy) lub frytkami smażonymi na oliwie z oliwek.

Pycha!


2

Kolejne sezonowe warzywo, któremu trudno się oprzeć. No, może poza zapachem ;)
Dzisiaj po raz pierwszy w tym roku kupiłam bób i postanowiłam zrobić swoją ulubioną sałatkę.

Składniki:
ugotowany w osolonej wodzie, wyłuskany bób
ser feta pokrojony w kostkę
garść czasrnych oliwek
sałata (ja lubie najbardziej lollo blanco)
pomidor pokrojony w dowolne kawałki

Sos: 2 łyżki oliwy z oliwek, 2 łyżki oliwy z pestek z dyni (jeśli ktoś jej nie lubi, może dodać więcej oliwy z oliwek), wyciśnięty ząbek czosnku, sól, pieprz, łyżka octu balsamicznego

Skłądniki sałatki mieszamy i polewamy sosem.
Smacznego!
2

wtorek, 15 czerwca 2010

Sałatka z brzowskiń i pomidorów. Po prostu. Aczkolwiek takie połączenie nie wpadłoby mi do głowy. Zupełnie jak truskawkowe caprese.
Zainspirowała mnie książka  "Kuchnia Francuska" Sarah Woodward.
Danie pochodzi z regionu Langwedocja-Rousillion, autorka poleca białe brzoskwinie, w które ta część Francji obfituje. Ja się musiałam zadowolić zwykłymi importowanymi najprawdopodobniej z Grecji.
Sałatka ma bardzo ciekawy, orzeźwiający smak.
Polecam.

Składniki:
Dojrzałe świeże brzoskwinie (obrane ze skórki)
Pomidory
Mięta
Bazylia
Oliwa z oliwek
Sól, pieprz

Pokrojone w cieńkie plastry brzoskwinie i pomidory układamy na płaskim talerzu, posypujemy porwanymi liśćmi mięty i bazylii, skrapiamy oliwą z oliwek i doprawiamy solą i świeżo mielonym pieprzem.
5

Minionej soboty upał wygnał nas za miasto nad wodę, na basen z dala od palącego betonu i rozgrzanego asfaltu. Wyruszyliśmy na trzy samochody z przyjaciółmi i ich dzieciakami-szkodnikami;)

/Swoją drogą...skąd dzieci biorą pomysły na to, żeby bawić się najbardziej nieprzewidywalnymi rzeczami?... i potrafią wygrzebać je z najgłębszych zakamarków. Patrz "Bazer" z moją czerwoną bielizną na głowie;)/

Poranna zbiórka odbyła się u nas na zrzutkowym śniadanku. Było naprawdę bardzo miło, każdy przyniósł coś pysznego, owoce, przepyszne ciastka z suszonymi owocami (kaloryczne diabły).
Ja zrobiłam omlety z pieczarkami i cebulką oraz ze szparagmi i łososiem.
Było nas dużo, więc podaję zmniejszoną ilość składników dla dwóch osób.

Składniki:
4 jajka
2 plastry wędzonego łososia
kilka zielonych szparagów
oliwa z oliwek
sól, pieprz

Na oliwie podsmażamy pokrojone w kawałki szparagi, główki smażymy tylko chwilę i wyjmujemy. Łososia kroimy drobno i dodajemy do szparagów. Całość zalewamy rozbełtanymi jajkami, układamy główki szparagów i smazymy na małym ogniu pod przykryciem. Ja lubię jeszcze podważać widelcem omlet, żeby porobiły się na nim fale.
Jeśli ktoś lubi może posypać na koniec startym serem.

Podałam z sałatką z pomidorów z dymką, zielonymi oliwkami, sokiem z cytryny i oliwą.

A później pojechaliśmy na cudną wycieczkę :)

1


Szparagi są w naszym menu prawie codziennie. Trzeba korzystać z sezonowych owoców i warzyw póki się da. Tym razem zupa-krem ze szparagów duszonych w białym winie.

Składniki:
pęczek białych szparagów
pęczek zielonych szparagów
2-3 dymki bez szczypiorku
2 ząbki czosnku
2 ziemniaki
szklanka białego wytrawnego wina
sól, pieprsz
2 łyżki oliwy z oliwek
śmietana
parmezan

Szparagi obieramy dokładnie i kroimy w drobne kawałki, główki zielonych szparagów odkładamy.
Na oliwie z oliwek podsmażamy najpierw białe, po chwili zielone szparagi, dodajemy pokrojoną dymkę i czosnek. Doprawiamy solą i pieprzem, zalewamy szklanką białego wina i dusimy pod przykryciem. Dodajemy drobno pokrojone ziemniaki. Przekładamy do garnka, podlewamy odrobiną wody i gotujemy aż warzywa będą miękkie i miksujemy. Wrzucamy główki zielonych szparagów i gotujemy jeszcze około 5 minut.
Podałam z łyżeczką śmietany i startym parmezanem oraz kawałkiem macy.
Smacznego!
0

czwartek, 3 czerwca 2010

Przyszedł Loczek i z Wężem próbowali mnie namówić na coś innego do jedzenia, ale nie ustąpiłam. Trzeba korzystać z sezonu szparagowego ile się da :)
Chcieli krewetki, więc poszłam na kompromis - przebiegle zrobiłam pastę z krewetkami i szparagami :)

Składniki:

  • 250 gram krewetek
  • zielone szparagi
  • pikantna papryka
  • kolendra, pieprz, sól, papryka w proszku
  • oliwa z oliwek
  • tarty ser (grana padano) do posypania
  • rucola
  • sok z cytryny


Krewetki obieramy, skrapiamy sokiem z połówki cytryny, posypujemy solą i ostrą papryką w proszku, pozostawiamy na chwilę, Na oliwie podsmażamy pokrojone w kawałki szparagi (głowki dodajemy póżniej), papryczkę. Po chwili dodajemy pokrojony w plasterki czosnek, sól, pieprz i ziarna kolendry. Loczek powiedział, że woli bez kolendry, ale mnie smakowało, więc można ją dodać wedle uznania :)
Gdy szparagi będa już w miarę miękkie dodajemy krewetki. Chwilę smażymy.
Podałam na liściach rucoli z farfallami.
3

Och jak ja kocham szparagi! I białe i zielone. Jakby były różowe, pewnie też bym je uwielbiała ;)
O tej porze roku jestem w  kulinarnym siódmym niebie pełnym truskawek i szparagów.
Mogłabym je jeść same bez żadnych dodatków, ale muszę zadbać też o mojego Ukochanego Węża, który samą zieleniną się nie naje. Dlatego do szparagów dodałam kluchy - u mnie tortellini, ale ze zwykłą pastą tez byłyby super.


Składniki:
paczka tortellini (ulubiony smak -wedle uznania) lub makaron

pęczek zielonych szparagów
kilka suszonych pomidorów (w oleju)
garść czarnych oliwek
4 ząbki czosnku
2 łyżki masła
5 łyżek oliwy z oliwek
pikanta papryczka
sól, pieprz
tarty grana padano do posypania


Wstawiamy wodę na tortellini. W tym czasie przygotowujemy szparagi (ucinamy zdrewniałą końcówkę i obieramy zewnętrzną dolną warstwę), odcinamy główki a łodyżkę kroimy na 3-centymetrowe kawałki. Na patelnię wlewamy oliwę i na niewielkim ogniu, pod przykryciem podsmażamy łodyżki szparagów. Papryczkę (u mnie diabeł-piri piri) kroimy na pół zostawiając łodyżkę i pozbywamy się pestek, wrzucamy na patelnię w całości. Jeśli ktoś lubi super pikantną wersję, może ją drobno pokroić i pozostawi pestki. Następnie obieramy czosnek i kroimy w plasterki. Dodajemy na patelnię razem z główkami szparagów. Następnie kroimy w paseczki suszone pomidory i dorzucamy do szparagów wraz z garścią czarnych, drylowanych oliwek. Przez chwilę dusimy na niewielkim ogniu.

Odcedzamy tortellini, dodajemy do nich 2 łyżki masła, żeby się nie sklejały i mieszamy z zawartością patelni. Posypujemy parmezanem lub grana padano.
2

Trochę inny pomysł na wątróbkę. Dodam, że bardzo udany :)
Tych, którzy przeżyli traumę jedząc wątróbkę w przedszkolu - niestety nie przekonam ;) Ale dla tych, którzy ją lubią, może być inspirujący.

Składniki:
około pół kilograma drobiowej wątróbki
szklanka mleka (do namoczenia)
4 łyżki masła
dojrzałe, miękkie mango
łyżka mąki
jabłko
3-4 cebulki dymki - bez szczypiorku
garść rodzynek
kieliszek whiskey
sól, pieprz, szczypta cukru trzcinowego

Wątróbkę czyścimy i zalewamy mlekiem (pozostawiamy na około godzinę w lodówce).
Kroimy cebulki i podsmażamy na maśle, dodajemy oprószone mąką wątrówbki a po chwili, gdy się lekko przyrumienią, pokrojone w dowolne kawałki jabłko, mango i garść rodzynek, doprawiamy pieprzem, solą i odrobną cukru.
Podlewamy kieliszkiem whiskey i dusimy aż alkohol wyparuje.

Smacznego!
1

wtorek, 1 czerwca 2010

Znowu radosna inwencja twórcza ;) tak, żeby wszystko było w jednym naczyniu.

Składniki:
2 filety z łososia
6 pieczarek
średnia cebula
3 duże ziemniaki
ser owczy twardy (ja miałam hiszpański)
szpinak (u mnie mrożony, liście)
3 ząbki czosnku
2 łyżki gęstej śmietany
sól, pieprz, ostra papryka
oliwa z oliwek
2 łyżki masła
sok z cytryny

Ziemniaki kroimy w plastry, posypujemy papryką, solą, pieprzem, skrapiamy oliwą i zapiekamy (około 10 minut.
W tym czasie kroimy czosnek w plasterki i podsmażamy na niewielkiej ilości oliwy. Dodajemy do szpinaku i chwilę podgrzewamy, doprawiamy solą, pieprzem, ostrą papryką i śmietaną.
Na patelni podsmażamy cebulkę z pieczarkami.
Łososia kroimy w grube paski, skrapiamy cytryną, solimy i podsmażamy na maśle.

Na podpieczonych ziemniakach układamy szpinak, następnie warstwę z cebulki i pieczarek, na koniec łososia. Na wierz kładziemy kawałki sera i zapiekamy jeszcze przez 10 minut.


2

Łączna liczba wyświetleń