Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gluten Free. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gluten Free. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 czerwca 2026

 🇵🇱 Pieczony placek ziemniaczano-cukiniowy

Lubicie placki ziemniaczane? 😊 Oto moja mała wariacja – nieco lżejsza, a przy tym równie smaczna. Świetnie sprawdza się także na zimno.




Składniki:

  • kilka ziemniaków
  • 1/2 cukinii
  • garść koperku
  • 2 jajka
  • 2–3 łyżki skrobi ziemniaczanej (w zależności od tego, jak wodnista jest masa)
  • sól
  • pieprz
  • ostra papryka
  • oliwa z oliwek do skropienia blachy i wierzchu placka

Przygotowanie:

  1. Ziemniaki i cukinię zetrzyj na tarce o grubych oczkach. Posól i odstaw na kilka minut, aż puszczą wodę. Następnie dokładnie odlej nadmiar płynu.
  2. Rozgrzej piekarnik do 225°C (grzanie góra-dół).
  3. Dodaj koperek, przyprawy, jajka oraz skrobię ziemniaczaną. Dokładnie wymieszaj.
  4. Blachę wyłóż papierem do pieczenia i skrop oliwą. Rozłóż masę, formując duży placek. Wierzch również lekko skrop oliwą.
  5. Piecz przez około 20–25 minut.
  6. Następnie dopiekaj jeszcze około 5 minut z termoobiegiem w temperaturze 180°C, aż placek ładnie się zarumieni.

U mnie podany był ze stekami z masłem czosnkowym, guacamole oraz prostą sałatą masłową skropioną oliwą i sokiem z cytryny.

Jeśli lubicie ser, możecie pod koniec pieczenia posypać placek swoim ulubionym gatunkiem.

#PolskaKuchnia #PolishFood #GlutenFree





0

sobota, 24 stycznia 2026

 🔥🥔🔥🥔🔥🥔

Drodzy Państwo - to może dobrze nie wygląda i świetnie pasuje do mojej serii #brzydkiealesmaczne 

Jest to natomiast prawdziwe ZŁOTO!  - zwłaszcza w taką pogodę jak nasza polska i wreszcie prawdziwa, biała zima❄️



✨RILDOK nepalska zupa Szerpów✨

To gęsta, sycąca zupa ziemniaczana Szerpów, wywodząca się z regionów Himalajów (Nepal, okolice Everestu). Powstała w warunkach:

• dużej wysokości,

• chłodu,

• ograniczonego dostępu do składników

Nie jest to „zupa z przepisu”, tylko zupa z potrzeby. 

I tak, jak jestem przeciwniczką agresji w jakiejkolwiek formie, a już szczególnie kuriozalne wydają mi się kulinarne awanturki, bo kuchnia powinna łączyć ludzi, budować relacje a dzielenie się posiłkiem - wartościowe związki karmiczne. To w przypadku tej zupy, uważam, że jest tak polska 🇵🇱 w składzie, że pokojowo, lub nie - powinniśmy ją zagarnąć do naszego narodowego jadłospisu 😉 

Bo to prawie rosół z kluskai śląskimi. Choć cytując klasyk:  „prawie- robi różnicę”.

🍲Zupa, którą tutaj prezentuję o wiele ładniej wygląda ze szczypiorkiem lub inną zieleniną i np. crispy chilli oil, ale nie było czasu - musieliśmy jej sprobować zamiast cykać ładne fotki.

Jak żyje dosyć długo, jest to pierwszy raz kiedy jadłam rosół z ziemniakami. 

Jak zrobić to cudo i podniebienną ekstazję? 😎

Najłatwiej i najszybciej po prostu mieć bulion w lodówce - tak jak ja miewam po ugotowaniu wielkiego gara raz na tydzień. Ale można też wykombinować coś na szybko z gotowców (choć pewnie tak dobre nie będzie).

Cały wic polega na tym, że robi się z wyciśniętego czosnku i chilli (u mnie suszone) oraz pieprzu seczuańskiego (u mnie zwykły 🤷🏼‍♀️) pastę i podsmaża się ją na niewielkiej ilości oliwy lub oleju, a następnie zalewa bulionem. I na taki gotujący się bulion wrzuca się kluski. 

Kluski przypominają nasze śląskie, bo skład jest ten sam - ugotowane ziemniaki w mundurkach, obrane i przeciśnięte przez praskę + mąka ziemniaczana.

Jedyną różnicą jest to, że ziemniaki przed dodaniem mąki/skrobi ziemniaczanej dodatkowo blendujemy. Oczywiście Szerpowie w Himalajach nie mieli blenderów na podorędziu, wiec zapewne je w jakiś wysublimowany sposób tłukli, żeby podczas rozbijania skrobii uwolniła się amyloza i masa zrobiła się, cóż.. glutowata. Potem dodajemy mąkę, kluski formujemy za pomocą mokrej ręki i łyżki i wrzucamy do zimnej wody, żeby odsapnęły. Gotujemy je w wyżej wspomnianym bulionie dosłownie kilka minut. A potem już nie ma czasu na zdjecia i zdrowy rozsądek. Smacznego! 

#zupa #zupaszerpy #rildok 

Przepis podpatrzony na TikToku u @stewunia a za jej oznaczeniem u @roslinnabaza 👌🏻✨☺️ Serdecznie Wam dziękuję! 😻

0

sobota, 3 stycznia 2026

Robię czasem takie „ciastka ratunkowe” – żeby nie być głodną i wściekłą albo z czystej litości dla bardzo dojrzałych bananów. Nazwa może nie brzmi zachęcająco, ale cóż… dokładnie tak wyglądają.
W tej wersji są bardziej orzechowe, z dodatkiem przyprawy do piernika, która została mi po Świętach. Zdarza się, że robię je inaczej – najczęściej owsiane – w zależności od tego, co akurat mam pod ręką.
Choć nazwa i wygląd nie konkurują z cukierniczą estetyką, to jako przekąska wypadają zdecydowanie lepiej niż sklepowe, perfekcyjnie wyglądające ciastka. Tu nie chodzi o ładność.
To kolejny przepis z cyklu „brzydkie, ale smaczne” – i jeśli nie masz alergii na orzechy, również całkiem sensowny od strony składu.





Krowie placki orzechowe (mi wyszło z tego 13 sztuk solidnych ciach)

Składniki

Przygotowanie
Z masy formować płaskie placki i układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Piec w 175–180°C przez 18–22 minuty, aż się zetną i lekko zarumienią. Studzić na kratce.
Orzechy oraz płatki owsiane zmielić (nie na mąkę, masa może być lekko ziarnista). Przełożyć do miski, dodać siemię lniane, kakao, przyprawę do piernika i proszek do pieczenia, wymieszać. W osobnej misce połączyć banana, jajka, masło orzechowe, erytrytol i deser sojowy. Mokre składniki dodać do suchych, wsypać śliwki, dokładnie wymieszać.


0

🍰 Pieczony skyrnik waniliowy

To udany eksperyment 😎 
Chodziły za mną leniwe, ale chciałam, żeby były beznabiałowe i najlepiej niskocukrowe. I jeszcze, żeby były smaczne. Wiem, kulinarna utopia.
Zabrałam się do roboty i wyszła mi rzadka masa. Bez mąki lub innego zagęszczacza nie byłoby szans na kluski. Dodałam proszek do pieczenia i upiekłam zatem całą masę. Wyszło ok 5 porcji. A smak podobny do smażonego na suchej patelni skyrnika.




Skład: skyr waniliowy Alpro (200 g), twaróg wegański migdałowy Millek (200 g), budyń waniliowy bezglutenowy w proszku (40 g), 2 jajka, 1 łyżka erytrytolu, 1 łyżeczka proszku do pieczenia.

Kaloryczność na porcje: ok. 180–185 kcal

Białko: 7–8 g

Tłuszcz: 6–7 g

Węglowodany: 13–14 g

Błonnik: ok. 1 g

Cukry: niskie


0

sobota, 18 stycznia 2025

To jest chyba jedna z najprostszych przekąsek ever ;)

Potrzebujemy papryczki, sól, oliwę i patelnię.

Papryczki dosyć mocno trzeba przypiec na patelni z oliwą i na koniec posolić :)



0

Dziś zrobiłam  na kolację sznycelki cielęce z ziołami i boczniakami królewskimi.

Składniki:

  • Sznycle cielęce ok. 400 gramów 
  • Boczniaki królewskie kilka sztuk
  • 2 ząbki czosnku 
  • Garść świeżych ziół: szałwia, rozmaryn, tymianek
  • Oliwa
  • Masło
  • Sól (u mnie wędzona maldron) i pieprz
  • Sok z cytryny (łyżka)
  • Jajko
  • Mąka ziemniaczana 

🍴Na chluście oliwy i łyżce masła podsmażyłam: czosnek, tymianek, rozmaryn i szałwię, plastry boczniaków. Posoliłam węszoną solą maldon. Zdjęłam z patelni.

🍴 cielęcinę rozbiłam na cienkie kotlety, dodałam sól (tym razem sale dolce di Cervia), pieprz, oprószyłam mąką ziemniaczaną i obtoczyłam w jajku.

🍴usmażyć na patelni po grzybach, na koniec dodałam grzyby, zioła i czosnek, skropiłam cytryną i już :) 





#sztos #przepis #glutenfree #dinner #maldon #saledolcedicervia #veal 

0

sobota, 22 października 2022



Podgrzybki, to są NADgrzybki!

Kapelusze rydzów na maśle - znałam i robiłam, ale nigdy nie wpadłam, żeby usmażyć kapelusze podgrzybków. Aż do momentu, kiedy po udanym grzybobraniu miałam tyle przepięknych okazów i robiąc te nieziemskie polędwiczki przyszło mi do głowy, żeby spontanicznie dodać kilka do potrawy- bardziej dla piękności niż smaku. 


Tymczasem mój Mąż spróbował i powiedział (parafrazując): „o kurka! Jakie dobre!” Sprawdziłam sama i wykrzyknęłam (parafrazując): “zaiste! debeściarskie!”

Dziś przyjechała do nas na wieś m.in. w celu grzybobrania (i mamy nadzieję dobrego towarzystwa i jedzenia) moja Sis i Swagierro. Przed ich przyjazdem wyskoczyliśmy na krótki spacer do lasu z miłym benefitem w postaci koszyka podgrzybków. W tym miejscu - jako jesieniara wnoszę, o zachód słońca chociaż ze dwie godzinki po zakończeniu pracy… 19:30 byłoby super!. 


Grzyby tylko czekały w napięciu, co się z nimi stanie. Stał się jeden pokaźny słoik marynowany, duża patelnia smażonych z rozmarynem na jutro do jajecznicy i te nieziemskie kapelusze - grzybów celebrytów… a zrobiłam je tak:

Składniki:

  • 10-14 kapeluszy podgrzybków
  • Łycha klarowanego masła
  • Chlust oliwy z oliwek
  • Łyżka zwykłego masła (na koniec)
  • Gałązka: świeżego tymianku, rozmarynu, szałwii (u mnie z ogrodu, jakby coś- rozmaryn wystarczy)
  • Sól, mielony pieprz
  • 2 duże ząbki czosnku
  • Chlust białego wina
  1. Wybierz najpiękniejsze, catwalkowe kapelusze, wyczyść, odetnij lub wyjmij nóżkę.
  2. Na patelni rozgrzej masło klarowane i chlust oliwy.
  3. Wrzuć zioła - niech się usmażą na chipsy, nadając tłuszczowi nieziemskiego aromatu.
  4. Wyjmij je zanim się spalą, a na tłuszcz połóż kapelusze gąbką do dołu. I smaż około 3-5 minut. Posól i popieprz (a jakże!)
  5. Odwróć i smaż kolejne 3-5 min. 
  6. Dodaj posiekany czosnek i daj mu minutkę.
  7. Chluśnij białym winem i wrzuć łyżkę zwykłego masła.
  8. Zredukuj wino i jeśli grzyby wyglądają jak w śmietankowo-sosowej pierzynce - to czas, żeby je zjeść.

Podaj z wcześniej uprażonymi ziołami i np. bagietą lub dobrym żytnim  do maziania w masełku 👌🏻 





0

niedziela, 16 października 2022

 


Prosta i fantastyczna sałatka, którą podałam dziś na kolację z totalnie mega wypasionymi polędwiczkami w zielonym pieprzu, boczku, z kapeluszami prawdziwków. Mrrr.

Składniki:
  • Garść rukoli
  • Garść posiekanych suszonych pomidorów
  • Garść czarnych oliwek
  • Posiekana łodyga selera naciowego
  • Figa lub dwie
  • Sos: łyżeczka miodu, chlust oliwy, chlust octu (u mnie malinowy, może być jabłkowy lub sok z cytryny), łyżeczka musztardy francuskiej, sól, pieprz
Połącz wszystko, polej sosem, podaj ładnie i zjedz ☺️

0







Jestem totalną jesieniarą i kocham polską, złotą jesień, zapach ziół z ogrodu, kolory, a przede wszystkim spacery po lesie i grzybobranie! Sformuowanie „emocje jak na grzybobraniu” ma dla mnie dosłowne znaczenie.  Serio mam totalny excitement, jaram się, a po zamknięciu oczu w nocy widzę grzyby i czasem nie mogę usnąć. No freak po prostu. I tak jak nie zazdroszczę nikomu niczego, tak te koszyki pełne grzybów bym wyrwała i uciekła do… lasu 😀 A zdjęcia w social mediach ogromnych borowików sprawiają, że zielenieję 😉 Szczególnie, kiedy sama nie mam możliwości pójścia na grzyby.



Dziś byliśmy na spacerze w lesie i nazbieraliśmy całkiem sporo podgrzybków. Szczerze mówiąc nie zbieram innych grzybów, bo się trochę boję. No, może prawdziwka, ale w naszych wieleńskich lasach o niego trudno.




Chyba na fali tak dobrych wrażeń, zrobiłam jedną z najlepszych kolacji w tym roku. Po prostu sztos i palce lizać.

A na dodatek zajęło mi to pół godziny, no może 45 min z obieraniem ziemniaków i sałatką z rukolą i figami.

Zatem do rzeczy.



Składniki (dla dwóch, trzech osób):

  • Niewielka polędwiczka wieprzowa
  • 8-10 plastrów boczku surowego wędzonego
  • Łyżka zielonego pieprzu - zmiażdżonego
  • Sól
  • 4 ząbki czosnku
  • 2 gałązki rozmarynu
  • Opcjonalnie gałązka szałwii
  • Chlust białego wytrawnego wina
  • 3 łyżki masła klarowanego
  • Łyżka lub kawałek masła zwykłego
  • Kapelusze prawdziwków - u mnie duże 3 szt. (bo miałam podsmażone grzyby z wczoraj)
  • Duża patelnia

  1. Polędwiczki pokrój w kawałki szerokości plastra boczku. 
  2. Posól je i obtocz w zielonym pieprzu.
  3. Każdy na środku dziabnij nożykiem i zapakuj tam 1/4 ząbka czosnku oraz kawałek gałązki rozmarynu.
  4. Każdy kawałek zawiń ścisło w plaster boczku.
  5. Pozostały czosnek posiekaj.
  6. Na patelni rozgrzej masło klarowane i wrzuć gałązkę szałwii (lub liście).
  7. Upraż na chipsy, zdejmij z patelni i posól.
  8. Na patelnię połóż polędwiczki i obsmaż z każdej strony.
  9. Dodaj kapelusze i smaż z każdej strony.
  10. Dodaj posiekany czosnek.
  11. Chluśnij winem i podkręć temperaturę.
  12. Dodaj łychę masła (masła nigdy za dużo) i zredukuj.



To jest tak dobre, że musiałam sobie zapisać. Poczuliśmy się jak w najlepszej restauracji. A kapelusze prawdziwków nasączone tym sosem z masła, czosnku, mięsa i wina… mmmrrr.. coś wspaniałego.

Aż zamroziłam kilkadziesiąt obgotowanych sztuk z dzisiejszego grzybobrania z myślą, że zrobię je w ten sposób w Święta. Ciekawe, czy mrożone będą smaczne.



0

czwartek, 5 maja 2022

Niby danie jednogarnkowe, ale kilka garnków pobrudziłam. I powiem Wam, że było warto. Chociaż mój Mąż twierdzi, że jak coś jest z ziemniaczkami, to musi być dobre. Było. Nie dzięki ziemniakom, ale mnie- Cytrynie 😂🍋 

I teraz tak.. żeby to wszystko wrzucić do jednego gara, albo raczej patelnio-brytfanki, którą sobie kupiliśmy w prezencie noworocznym, trzeba:

1. Zamarynować kurzy biust: 

  • Pierś z kurczaka pokroić i posolić 
  • Wymiętosić w marynacie, składającej się z: musztardy miodowej, łyżeczki miodu, skórki z połówki cytryny (wyparzonej, najlepiej bio eko etc.), soku z tejże połówki, pieprzu świeżo mielonego, garści posiekanej kolendry, łyżeczki suszonego estragonu, chlustu oliwy extra dziewiczej
  • Odstawić na chwilę do lodówki i..
2. Obrać tak ze 3-4 ziemniaki i je pokroić w plastry, podsmażyć na oliwie, posolić i zdjąć z patelni

3. Szparagi z ułamaną końcówką wrzucić na tę samą patelnię, posolić, posypać chilli, chlusnąć wodą, przykryć, zostawić na 4,5 min, zdjąć z patelni.

4. Na tej samej patelni podsmażyć szpinak wg tego przepisu 
i zdjąć z patelni 
5. Chlusnąć oliwą, usmażyć kurczaka
6. Położyć szpinak na kurczaka (choć w tym momencie kolejność jest już dowolna), potem ziemniaki, potem szparagi, przykryć pokrywką podgrzać i zjeść 🍽👩🏼‍🍳🍋



✨Tu się jaram nowymi patelniami 






0

czwartek, 14 października 2021




🎃🍂🍁🎃

Jesienne sezonowe super łatwe i pyszne risotto z dynią, to jedno z naszych ulubionych sezonowych dań.

To taki cieplutki comfort food na chłodne wieczory.


Składniki:

  • masło ok 100 g
  • dynia ok 300 - 400 g
  • mała biała cebula
  • 2-3 szklanki bulionu
  • szklanka ryżu arborio
  • papryczka peperoncino
  • dla aromatu można dodać kilka listków szałwii lub gałązkę rozmarynu
  • do podania: smażona salsiccia/bekon/wędzony łosoś/ ser pecoriono
Na maśle (zostawiamy łyżkè masła na koniec) podsmażamy cebulę (jeśli chcemy dodać rozmaryn lub szałwię smażymy na początku i wyjmujemy), dodajemy pokrojoną w kostkę obraną dynię, peperoncino, dusimy ok. 10 minut. Dodajemy ryż, mieszamy przez chwilę i zalewamy bulionem (nie całym! część zostawiamy do podlewania). Zmniejszamy ogień i pozwalamy składnikom się połączyć.
Co jakiś czas dolewamy bulion aż ryż będzie al dente. Na koniec dodajemy łyżkę masła.
Ja nie dodaję sera. Ale lubię to risotto ze smażoną salsiccią.
Można podać też z łososiem lub bekonem. 
Smacznego!
🎃🎃🎃🎃🎃





0

czwartek, 8 października 2020

Dziś zrobiłam polędwiczki wieprzowe, ale myślę, że wypróbuję ten sposób również z cielęciną i drobiem.
Podałam z puree ziemniaczanym z odrobiną soli truflowej i duszonymi kurkami.

Składniki dla dwóch osób:
  • Pół polędwicy wieprzowej około 300g
  • Mąka ziemniaczana do oprószenia
  • Sól i pieprz
  • Jajko
  • Chipsy ziemniaczane (u mnie zwykłe solone- czytajcie czy w składzie nie ma glutenu)
  • Masło klarowane do smażenia

Mięso pokrój na talarki, lekko rozbij przez folię, posyp solą i pieprzem a następnie oprósz mąką ziemniaczaną.
Zamocz w rozbełtanym jajku i obrocz w pokruszonych chipsach. Ja używam torebki foliowej i wałka do ciasta.
Smaż po kilka minut z każdej strony aż będą rumiane.
Smacznego!


0

piątek, 29 maja 2020

Pierwszy słoik dostaliśmy od Pani Zosi, potem wzięłam przepis i zrobiłam kilka słoików na zimę. Już ich nie ma. Wiem, że jeszcze nie ma sezonu na paprykę, ale akurat trafiłam na promkę w Lidlu i postanowiłam zrobić kilka słoików.
To jest mega fajny przepis. papryka jest słodko-kwaśna i niewymiękła, akurat al dente.



Składniki:

  • 5-6 papryk czerwonych
  • listki (1 na słoik)
  • ziele angielskie (tak ze dwa ziarenka na słoik)
  • pół łyżeczki gorczycy na 1 słoik
  • kilka ziarenek pieprzu (na 1 słoik)
Zalewa:
  • 6 szklanek wody
  • 1/2 szklanki octu
  • 1 szklanka cukru
  • 2 łyżki płaskie soli
PO WYSTYGNIĘCIU:
  • 1 łyżka miodu (ja użyłam wielokwiatowego i lipowego, z gryczanym mi smakuje mniej)
  • 1 łyżka oliwy (u mnie z oliwek) na słoik
Zalewę zagotować, gdy wystygnie dodać miód.
Przyprawy dodać do słoików, umieścić pokrojoną paprykę (ja kroję w paski około 1 cm) i zalać zalewą. Do każdego słoik na wlać po łyżce oliwy. Dokładnie zakręcić.
Pasteryzować w garnku z wodą 15 minut.
Na koniec ostrożnie (żeby się nie poparzyć) dokręcić denka, odwrócić i postawić na ściereczce do wystygnięcia.


0

wtorek, 5 maja 2020

To jest prawdziwy sztos z dosłownie kilku składników.
Zwykle robię więcej, żeby później mieć na zimno na kanapki lub do sałatek.



Składniki:

  • Polędwiczki wieprzowe (u mnie dwie małe)
  • 3-4 ząbki czosnku
  • Sok z połówki cytryny
  • Sól
  • Pieprz cytrynowy
  • Masło klarowane - ze dwie łychy czubate
  • Łyżeczka masła zwykłego
  • Opcjonalnie: chlust bianco
  • Opcjonalnie: łyżeczka mąki ziemniaczanej

Pokrojone na trzy większe kawałki polędwiczki, posolone i nieźle popieprzone cytrynowym pieprzem wrzuć na rozgrzane klarowane masło, dodaj pokrojony w plasterki czosnek i obsmaż z każdej strony. Skrop cytryną (możesz też chlusnąć białym wytrawnym). Po chwili zmniejsz ogień. 
Niech polędwiczki dojdą (ale niech nie zamienią się w suchy wiór). Na koniec dodaj łyżeczkę masła i możesz zakończyć całą procedurę. Lub wymieszać łyżeczkę mąki ziemniaczanej z odrobiną wody i zagęścić, żeby powstał sos (polecam!). 




0

poniedziałek, 4 maja 2020

Sezon na szparagi już się zaczął i ja jestem akurat w szparagolandii :)))
Risotto „chodziło” za mną od kilku dni, a ze mnie ogromy łakomczuch ostatnimi czasy, (naprawdę Ola, tylko ostatnio? 😂) więc postanowiłam zrobić sobie tę kulinarną przyjemność. Zwłaszcza, że miałam skitraną  w zamrażalniku włoską salsiccię, którą uwielbiam jako dodatek do risotto. Boczniaki trzeba było już zjeść, więc wpadły do garnka „z litości” i tak powstał dzisiejszy obiad 👩🏼‍🍳






Składniki: (ja robię zawsze trochę więcej i generalnie na oko)

  • Kilka zielonych szparagów
  • Kilka boczniaków
  • Średnia biała cebula
  • Ze dwie szklanki bulionu (u mnie tym razem z kostki bio)
  • Dwie potężne łyżki masła
  • Pieprz
  • Ryż do risotto (🔆Moja zasada jest taka - tyle ryżu, ile pozostałych składników) 
  • Łyżka startego sera pecorino lub grana padano/ u mnie drożdże nieaktywne (mam uczulenie na sery niestety 😭)

  • Szczypta chilli w płatkach (opcjonalnie)
  • Garść natki z pietruszki (opcjonalnie)
  • Chlust białego wytrawnego wina (opcjonalnie)
  • Do podania salsiccia albo plastry łososia albo krewetki albo plaster włoskiej wędliny lub podsmażony boczek lub nic - bo samo też jest pyszne

Pokrój szparagi w niewielkie kawałki, dodaj łyżkę masła i podsmaż w garnku. 
Gdy będą al dente przełóż je do innego naczynia. 
Do garnka dodaj pokrojoną cebulę i ją zeszklij, w razie potrzeby podlej bulionem.
Następnie dodaj pokrojone boczniaki, podsmaż i chluśnij winem.
Po chwili dodaj ryż. Chwilę podsmaż razem z warzywami i podlej bulionem (dolewaj wedle potrzeby, gdy zabraknie bulionu, możesz dodać wody). Ryż gotuje się kilkanaście minut, powinien być a dente. Dodaj na koniec szparagi, łyżkę masła i ewentualnie ser, natkę z pietruszki. Zamieszaj i podawaj.
Smacznego! 



0

niedziela, 8 marca 2020

Spaghetti all'Amatriciana to jedno z najpopularniejszych i najprostszych dań.
Zastanawiałam się, czy wrzucać w ogóle przepis, ale zauważyłam na polskich stronach tak dziwne wersje tego dania, z tak dziwnymi składnikami, że mieszkańcy Amatrice z pewnością nie chcieliby na nie nawet spojrzeć.
Podstawą tego dania jest guanciale, czyli dojrzewające podgardle wieprzowe. Tymczasem widziałam wersje z różnymi miksami polskich wędlin. Wierzcie mi, nawet jeśli być może smaczne, to nie jest to danie. 
Guanciale można kupić w sklepach z włoskimi produktami. Lub zastąpić ostatecznie pancettą. Polski wędzony boczek zupełnie zmieni smak tej potrawy!  


Składniki dla 2-3 osób:
  • 100-150 g guanciale pokrojonego małe kawałki
  • odrobinka oliwy z oliwek
  • suszona papryczka peperoncino (dla mnie 1 jest ok)
  • 400 g pokrojonych w kostkę pimidorów (mogą być z puszki)
  • ser pecorino romano (u mnie bez- unikamy mleka, ja sobie czasem posypuję makaron drożdżami nieaktywnymi)
  • sól i pieprz
  • 300 g makaronu (u mnie bezglutenowa Barilla lub Rummo)
  • Ja dodaję od siebie: szczyptę cukru, chlust białego wina i czasem mały ząbek czosnku lub gałązkę świeżego rozmarynu
Pokrojone w kostkę guanciale (ja proszę w sklepie o pokrojenie w grube plastry, które łatwiej kroić)  podsmażamy na suchej patelni lub z odrobiną oliwy. Dodajemy pokruszoną papryczkę peperoncino, chlust wina. Gdy wino wyparuje pomidory, sól, pieprz. Ja dodaję też troszkę cukru, jeśli pomidory są kwaśne.
Gotujemy makaron. Gdy będzie al dente z odrobiną wody przekładamy go do sosu. Mieszamy, dodajemy ser pecorino romano.
0

środa, 8 stycznia 2020

Wszystkiego dobrego, zdrowego i smacznego w Nowym Roku!


Kotlety przemytnika albo kotlety przemytnicze, ponieważ niecnie przemycają dużą ilość warzyw i są na dodatek pyszne! 😋 Smakowały też bardzo mojej Teściowej, która nie zawsze przepada za kulinarnymi eksperymentami 😉😄
Dodatkowym bonusem jest to, że są prawdopodobnie również w miarę FIT, co bardzo istotne po Świętach i w obliczu noworocznych postanowień 😎
Nazwane zostały "kotletami przemytnika" przez mojego Męża, gdy zdradziłam mu ich skład, oczywiście, gdy już zajadał kolejnego.
Robiłam je dziś drugi raz. Tym razem podwójną ilość, bo to w końcu mielone - na zapas i na zimno. Też tak lubicie? 😊
Poprzednio troszkę się różniły np. dziś nie miałam selera naciowego, w zamian dodałam kawałek cukinii i artystycznie sypnęłam pestkami ze słonecznika, które zostały z pierwszego dania (krem z dyni z mlekiem kokosowym). Kreatywność w kuchni zawsze mile widziana, dlatego zachęcam do własnych kompozycji.

👉 Poniżej podaję składniki na około 8-10 kotlecików - zależy, jak duże lepicie 😊

Składniki:

  • 400 g mięsa mielonego z piersi indyka
  • 200 g pieczarek
  • 1 duże jajko (lub dwa małe)
  • 2 łyżki bułki tartej (w wersji bezglutenowej mielone migdały) + do panierowania
  • średnia marchewka 
  • dwie łodygi selera naciowego (u mnie raz zamiennie była cukinia)
  • średnia cebula
  • ząbek czosnku lub dwa
  • 2 małe papryki słodkie (typu ramiro/można zamienić na 1/2 zwykłej papryki)
  • pół pęczka świeżej kolendry
  • łyżeczka soli
  • 1/2 łyżeczki świeżo mielonego pieprzu
  • dwie łyżeczki domowej wegety👉klik
  • łyżka masła
  • oliwa do smażenia
  • Można dodać pestki ze słonecznika i inne warzywa np. cukinię. U mnie powyższa konstelacja się sprawdziła.
Zacznij od pieczarek, które pokrój w drobniutką kosteczkę. Wrzuć je na suchą rozgrzaną patelnię, dodaj odrobinę soli i poczekaj aż woda wyparuje. Dodaj masło, lub jeśli wolisz oliwę. Ja wolę smak pieczarek smażonych na maśle.
Gdy pieczarki będą się smażyły pokrój pozostałe warzywa w drobniusieńką kostkę.
Usmażone pieczarki przełóż do miski.
Na patelnię chluśnij dobrej oliwy z oliwek, dodaj kolejno: cebulę - poczekaj aż się podsmaży, następnie: czosnek, marchewkę, selera, paprykę i smaż przez chwilę aż marchewka będzie al dente, nie za twarda, ale też nie rozgotowana.
Gdyby warzywa zaczęły przywierać do patelni możesz dodać odrobinę wody i poczekaj aż odparuje.
Odstaw warzywa, żeby odrobinę przestygły.

Włącz muzykę 😉
Wymieszaj mięso, jajka, bułkę (lub mielone migdały) i wszystkie warzywa. Mieszaj i mieszaj, aż zrobi się masa łatwa do lepienia.
Weź miseczkę z wodą, mocz dłonie, lep burgery i obtaczaj w bułce tartej (lub migdałach).
Smaż po kilka minut z każdej strony aż będą... usmażone. 😉 Smacznego!





2

środa, 24 kwietnia 2019

Recenzja diety pudełkowej warzywno-owocowej i kilka słów na temat diety Dr Dąbrowskiej oraz diety ketogenicznej.

 Zapytałam Was na fanpage Cytryna&Co na Facebooku, czy mam napisać recenzję. Większość odpowiedziała, że tak. Oto i ona. 😊

Po Wielkiejnocy🐥🐣🐇 motywacja, żeby rozpocząć dietę zapewne jest większa niż zwykle 💪👌👍 Liczę, że moje doświadczenia będą dla Was przydatne.

Po raz pierwszy skorzystałam z cateringu dietetycznego. 🍱


Dlaczego post Dr Dąbrowskiej?

Mam Hashimoto i niedoczynność tarczycy. Odkryłam, że posty, okna żywieniowe (intermittent fasting), jedzenie odpowiednich produktów i wykluczenie z diety innych, bardzo mi służy. A wierzcie mi przez ostatnie dziesięć lat próbowałam wielu różnych rozwiązań.
Pomaga mi też zrzucić zbędne kilogramy, lepiej się poczuć, naładować baterię. I jeśli tego nie schrzanię 😂, to w efekcie naprawdę dobrze funkcjonuję 😎😉

Stąd od kilku lat raz lub dwa razy do roku w ramach wiosennego (i jesiennego) detoksu robię dietę warzywno-owocową lub inaczej dietę Dr Dąbrowskiej. Czytałam książki Dr Ewy Dąbrowskiej, jestem w kilku grupach tematycznych na facebooku, śledzę nowinki, kupiłam też dwie książki dotyczące nowej metody wychodzenia z postu.

Najdłuższy post, jaki robiłam trwał 30 dni, najkrótszy był teraz, przez 7 dni.
Warto nadmienić, że efekt leczniczy postu zaczyna się dopiero po 2 tygodniach. Tym razem jednak mój plan był nieco inny, ale o tym dalej...

Jeśli jesteście zainteresowani dietą Dr Dąbrowskiej, polecam Wam zapoznanie się z następującymi książkami:

- Ciało i ducha ratować jedzeniem Dr Ewy Dąbrowskiej;
- Przywracać zdrowie żywieniem Dr Ewy Dąbrowskiej;
- Pakiet trzech książek Dieta warzywno-owocowa Dr Ewy Dąbrowskiej Beaty Dąbrowskiej i Pauliny Borkowskiej lub pojedyncze książki - według Waszej potrzeby.

A jeśli macie tak jak ja Hashimoto, inną chorobę autoimmunologiczną, to warto też przejrzeć następujące pozycje:
- Dieta Smart Food Eliany Liotta
- I Ty możesz wyleczyć choroby autoimmunologiczne Dr Amy Myers
- Zapalenie tarczycy Hashimoto, Izebelli Wentz

- oraz zapisanie się do jednej z grup na facebooku, gdzie członkowie nawzajem się motywują i inspirują  - to bardzo pomaga, ponieważ post nie jest łatwy i nie jest też dla każdego. W wielu przypadkach wymaga konsultacji z lekarzem lub przeprowadzania go całkowicie pod okiem lekarza. Dlatego  pamiętajcie, nie można na ślepo podążać za modą. Na pierwszym miejscu zawsze stawiajmy swoje zdrowie. 

Podsumowując:
1. post można przeprowadzić samemu;
2. korzystając z cateringu dietetycznego;
3. lub istnieje trzeci sposób, z którego korzystało kilkoro znajomych. A mianowicie wyjazd na turnus z dietą Dr Dąbrowskiej. Na jej stronie znajduje się lista rekomendowanych ośrodków. Jednak ten wariant wymaga czasu (urlop) oraz większego nakładu finansowego. 

Wracając do moich doświadczeń. Poprzedni post robiłam w październiku i bardzo spodobało mi się wyjście nową metodą polegające na prowadzeniu organizmu w stan ketozy. Dieta ketogeniczna bardzo mnie zainteresowała i żeby się więcej dowiedzieć, obecnie robię kurs keto coacha, dużo czytam i zgłębiam temat.

Taki był cel postu, który przeprowadziłam z pomocą cateringu dietetycznego. Obecnie jestem na diecie ketogenicznej. Być może napiszę na ten temat coś więcej, gdy skończę kurs.

Dlaczego dieta pudełkowa?

Tej wiosny nie mogłam zebrać się do tego, żeby sama zacząć post. Odkładałam to z tygodnia na tydzień, aż wreszcie postanowiłam przechytrzyć samą siebie i po prostu kupiłam dietę na Grouponie. W skrócie: zapłacone -zjedzone 😉
Moim celem tym razem nie był długi post, ponieważ zostało mało czasu do Wielkanocy.
Potraktowałam go jako narzędzie, które miało ułatwić mi wprowadzenie organizmu w stan ketozy. I to się udało. 

Wybrałam dietę z oferty Cateringu Akuku. Z góry zaznaczam, że nie jest to wpis sponsorowany. O moim wyborze zadecydowała cena oraz fakt, że kiedyś podczas remontu kuchni, zamówiłam u nich dzień próbny i byłam zadowolona. Obecnie wiele firm w Warszawie i zapewne innych miastach posiada w ofercie dietę owocowo-warzywną. Kilku moich znajomych korzysta z różnych firm i chwalą sobie ich usługi np. mój przyjaciel korzystał z Macrobibar, a kumpela z Przełom w odżywianiu.

Dodatkowo, znalazłam Groupon, więc cena w porównaniu z innymi firmami była dobra. 
Za Groupon na 5 dni zapłaciłam 249 zł a za dodatkowy dzień 58 zł. 
Ponieważ nie udało mi się zamówić diety na poniedziałek (zamówienia przed weekendem są przyjmowane do godz. 13 w piątek), jeden dzień postu zrobiłam sama.


Menu, dostawa, obsługa.  Jak oceniam? Jakie są moje ogólne wrażenia?

Codziennie pod wskazany adres o wybranej godzinie dostarczana jest torba z pojemnikami z jedzeniem na cały dzień. W weekend, w sobotę dostarczone zostały dwie torby na dwa dni. Moim zdaniem trzymanie sałatki z rukolą dłużej niż 24 godziny w lodówce, nie wpływa dobrze na jej walory i wartości odżywcze.

Obsługa w Akuku jest bardzo miła. Pytają w trakcie diety, czy ma się jakieś uwagi. Jest z nimi dobra i sprawna komunikacja. Do godziny 13 poprzedniego dnia można zmienić adres dostawy.

Poniżej wklejam moje menu, jest ono dostępne również na stronie internetowej.
Przy tego typu diecie, gdzie nie ma tłuszczu, jest ograniczona ilość składników, poszaleć kulinarnie nie można. Można jednak wyczarować jadalne i względnie smaczne posiłki. Kilka rzeczy mnie mile zaskoczyło, co do innych miałam uwagi.

Jedzenie było dobrej jakości, urozmaicone, były dania, których samej nie chciałoby mi się robić np. faszerowana papryka, cukinia czy kotlety z kalafiora i kiszonej kapusty.

Posiłki były urozmaicone. Dla mnie absolutnym mistrzem był ich zakwas buraczany, który nie wiadomo dlaczego nie znalazł się w torbie weekendowej 😕 W pieczonych jabłkach nie było też malin, mimo że w menu zostały one wymienione. A wierzcie mi, po kilku dniach postu taka malina to prawdziwy rarytas 😉

Koktajle na drugie śniadanie były przepyszne, na piątkę z plusem!
Sałatki np. z jabłkiem i granatem  również bardzo mi smakowały.

Niektóre dania były słabo doprawione, musiałam sama je doprawiać. Zakładam, że jeśli ktoś zamawia catering do biura, nie zawsze ma możliwość, żeby doprawić jedzenie po swojemu.

Niektóre porcje były dla mnie za duże np. wielki pojemnik kapusty na śniadanie, którą jadłam w rezultacie przez pół dnia. Gdyby była połowa tej porcji plus zwyczajna sałata z pomidorem, ogórek kiszony, czy inna mniejsza porcja czegoś innego, nawet pokrojonych surowych warzyw -  byłoby to lepsze rozwiązanie dla mnie.

Warzywa mogłyby być bardziej al dente. Nie lubię rozgotowanych, a bez tłuszczu i przypraw niestety jeszcze trudniej je zjeść. Na brukselce niestety poległam. Wylądowała w koszu.

Bardzo brakowało mi ziół. Nie mówię o droższych ziołach, ale choćby natce z pietruszki, koperku czy szczypiorku. Na diecie Dąbrowskiej można urozmaicać dania czarną solą np. robiąc jajecznicę z kalafiora, można też używać octu jabłkowego, soku z cytryny. Dodawałam je sama.

Na podwieczorek zawsze była zupa krem, co wydawało mi się nieco monotonne. Niektóre zupy były OK (pomidorowa, krem z buraka i dyniowo-paprykowa), inne mi niezbyt smakowały.

Gdy sama robiłam post, zupy ratowały mi życie np. bulion warzywny z warzywnym "makaronem", krem z kalafiora, szpinaku,  jabłek i buraka, dyni, papryki i pomidora, pomidorowa z ryżem z kalafiora i bazylią,  czy gazpacho. Tutaj trochę zabrakło mi inwencji kucharza.

Moja ogólna wątpliwość do diet pudełkowych to stosowanie plastikowych pojemników, które zakładam, że dużo osób wkłada do mikrofali. Sama nie mam i nie będę miała kuchenki mikrofalowej.
Być może firmy cateringowe powinny rozważyć szklane pojemniki albo słoiki za kaucją, które można następnego dnia zwracać? Byłoby to na pewno bardziej ekologiczne i zdrowsze rozwiązanie.



Podsumowanie

W skali 1-5 dietę warzywno-owocową w Akuku oceniam na 4/4-

Ogromny plus za koktajle i zakwas buraczany. Dobre sałatki i faszerowane warzywa.
Uważam, że warzywa powinny być al dente, więcej świeżych warzyw i ziół, trochę bardziej urozmaicone śniadania, zupy kremy - do dopracowania.


Czy skorzystam ponownie z diety pudełkowej? Myślę, że tak, ale raczej nie długoterminowo, a na tzw. "przypominajki" jednodniowego postu lub w innej sytuacji.

Czy polecam catering dietetyczny? Raczej tak. Choć jest to kwestia indywidualna. Sama lubię gotować, więc po tygodniu czułam się nieco "zdominowana" narzuconym menu.

Poza tym często też przebywam poza biurem, co w przypadku tej diety jest zarówno plusem i minusem. Nie wszędzie można podgrzać posiłek, ale można zamienić ich kolejność i zabrać ze sobą pudełko czy koktajl - ja tak robiłam.

Dla innych, którzy nie spędzają dużo czasu w kuchni, taka możliwość jest zbawienna i wygodna.
Wydaje mi się, że dieta pudełkowa może być dobrym rozwiązaniem np. dla pracowników biurowych oraz osób, które nie mogą same zmotywować się do rozpoczęcia diety, nie mają czasu ani ochoty gotować w domu lub np. mają remont kuchni 😉

W ofertach cateringów jest też możliwość konsultacji z dietetykiem i warto z tego skorzystać.











0

Łączna liczba wyświetleń