Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wege. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wege. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 sierpnia 2023


To danie to czysta profanacja aglio olio e peperonciono. Jest petardą smaku umami i mimo, że sycące nie da się zjeść tylko jednej porcji.



Składniki:

- 6-8 ząbków czosnku

- dwie łyżki chrupiącego chilli w oleju (lub łyżeczka chilli w płatkach)

- dwa chlusty oliwy z oliwek

- dwie łychy masła

- chlust sosu sojowego

- zioła: kolendra, bazylia, szczypiorek

Gotujemy makaron al dente.

Na chluscie oliwy podsmażamy połowę czosnku pokrojonego w płatki. Zdejmujemy z patelni, gdy się zarumieni. Resztę czosnku siekamy i podsmażamy z masłem. Chlustamy sosem sojowym i redukujemy odrobinę. Dodajemy chilli i chipsy czosnkowe. 

Dodajemy makaron i chlust wody z jego gotowania.

Mieszamy wszystko dokładnie, dodajemy zioła i jeśli ktoś lubi więcej chilli lub opcjonalnie starty parmezan lub pecorino.

Można też dodać krewetki, które smażymy po zdjęciu z patelni płatków czosnku.



0

sobota, 22 października 2022



Podgrzybki, to są NADgrzybki!

Kapelusze rydzów na maśle - znałam i robiłam, ale nigdy nie wpadłam, żeby usmażyć kapelusze podgrzybków. Aż do momentu, kiedy po udanym grzybobraniu miałam tyle przepięknych okazów i robiąc te nieziemskie polędwiczki przyszło mi do głowy, żeby spontanicznie dodać kilka do potrawy- bardziej dla piękności niż smaku. 


Tymczasem mój Mąż spróbował i powiedział (parafrazując): „o kurka! Jakie dobre!” Sprawdziłam sama i wykrzyknęłam (parafrazując): “zaiste! debeściarskie!”

Dziś przyjechała do nas na wieś m.in. w celu grzybobrania (i mamy nadzieję dobrego towarzystwa i jedzenia) moja Sis i Swagierro. Przed ich przyjazdem wyskoczyliśmy na krótki spacer do lasu z miłym benefitem w postaci koszyka podgrzybków. W tym miejscu - jako jesieniara wnoszę, o zachód słońca chociaż ze dwie godzinki po zakończeniu pracy… 19:30 byłoby super!. 


Grzyby tylko czekały w napięciu, co się z nimi stanie. Stał się jeden pokaźny słoik marynowany, duża patelnia smażonych z rozmarynem na jutro do jajecznicy i te nieziemskie kapelusze - grzybów celebrytów… a zrobiłam je tak:

Składniki:

  • 10-14 kapeluszy podgrzybków
  • Łycha klarowanego masła
  • Chlust oliwy z oliwek
  • Łyżka zwykłego masła (na koniec)
  • Gałązka: świeżego tymianku, rozmarynu, szałwii (u mnie z ogrodu, jakby coś- rozmaryn wystarczy)
  • Sól, mielony pieprz
  • 2 duże ząbki czosnku
  • Chlust białego wina
  1. Wybierz najpiękniejsze, catwalkowe kapelusze, wyczyść, odetnij lub wyjmij nóżkę.
  2. Na patelni rozgrzej masło klarowane i chlust oliwy.
  3. Wrzuć zioła - niech się usmażą na chipsy, nadając tłuszczowi nieziemskiego aromatu.
  4. Wyjmij je zanim się spalą, a na tłuszcz połóż kapelusze gąbką do dołu. I smaż około 3-5 minut. Posól i popieprz (a jakże!)
  5. Odwróć i smaż kolejne 3-5 min. 
  6. Dodaj posiekany czosnek i daj mu minutkę.
  7. Chluśnij białym winem i wrzuć łyżkę zwykłego masła.
  8. Zredukuj wino i jeśli grzyby wyglądają jak w śmietankowo-sosowej pierzynce - to czas, żeby je zjeść.

Podaj z wcześniej uprażonymi ziołami i np. bagietą lub dobrym żytnim  do maziania w masełku 👌🏻 





0

niedziela, 16 października 2022

 


Prosta i fantastyczna sałatka, którą podałam dziś na kolację z totalnie mega wypasionymi polędwiczkami w zielonym pieprzu, boczku, z kapeluszami prawdziwków. Mrrr.

Składniki:
  • Garść rukoli
  • Garść posiekanych suszonych pomidorów
  • Garść czarnych oliwek
  • Posiekana łodyga selera naciowego
  • Figa lub dwie
  • Sos: łyżeczka miodu, chlust oliwy, chlust octu (u mnie malinowy, może być jabłkowy lub sok z cytryny), łyżeczka musztardy francuskiej, sól, pieprz
Połącz wszystko, polej sosem, podaj ładnie i zjedz ☺️

0

czwartek, 5 maja 2022

Ostatnio na szparagowej fali stworzyłam danie jednogarnkowe, którego jednym ze składników był szpinak z pistacjami. 

Taki szpinak to fajna przystawka sama w sobie, albo składnik czegoś większego… ;) można go zjeść nie tylko z kurczakiem, ziemniakami i szparagami, ale sam, albo z makaronem, albo podłożyć pod smażoną na maśle rybkę… dajmy na to halibuta. Możliwości jest wiele.

Ale wracając do szpinaku, zajmie Wam to około 10 minut i będziecie zadowoleni :)

Składniki:

  • Świeży szpinak ok pół kg (u mnie na łatwiźnie myty- baby, żeby nie kroić i nie jeść piasku)
  • Ze 4 lub 5 ząbków czochu (jeden dodajemy na koniec)
  • Posiekane pistacje - tak ze 4 łyżki
  • Sól, świeżo-mielony pieprz, świeżo starta gałka muszkatołowa (tyle, ile lubicie, u mnie z 1/8)
  • Duuużo masła - ze dwie czubate łyżki
  • Chlust oliwy extra virgin
Rozgrzewamy dużą patelnię. Bo szpinak ma to do siebie, że najpierw jest go dużo i wypada na kuchenkę, a potem zostaje tylko mała garstka.
Na patelnię chlustamy oliwą, dodajemy masło, zmniejszamy ogień, wrzucamy czosnek posiekany stylem dowolnym. Dajemy mu chwilę i dodajemy naszego bohatera - szpinak. Czekamy aż wyparuje woda. Dodajemy pistacje i na końcu przyprawiamy. 

EXTRA BONUS: Można ten szpinak potraktować blenderem, ugotować makaron al dente. Wrzucić z powrotem na patelnię, chlusnąć obowiązkowo wodą z makaronu (jak mówi Pasta Queen „tears of gods”), potem makaron we własnej osobie. Zabełtać, chwilę podgrzać aż makaron wciągnie sos i zajadać do woli. Tym, którzy mogą - z parmezanem lub peccorino! 

0

poniedziałek, 12 października 2020

Pierwszą butelkę dała mi moja Sis, szybko ją wypiliśmy. Postanowiłam zrobić swoją wersję, która wyszła bardzo smaczna. Wzbogaciłam ją też o różne składniki, które według mnie mają sens :) Np. o niektóre przyprawy i oliwę z oliwek (niektóre z witamin zawartych w składnikach rozpuszczają się w tłuszczach np. A, E) 

Do produkcji najlepiej owinąć deskę folią spożywczą, unikać plastikowych naczyń i przygotować lejek oraz rękawiczki.

Kupiłam też kurkumę i imbir bio i ich nie obierałam tylko wymyłam. 

Oby bomba działała i obyśmy byli zdrowi! Wszystkiego smacznego!

Bomba odpornościowa:

  • 100 g świeżej kurkumy
  • 20 g suszonej, mielonej kurkumy
  • 200 g świeżego imbiru
  • garść świeżej mięty
  • 6-8 łyżek miodu
  • 50 ml oliwy z oliwek extra virgin
  • 4 nasiona kardamonu
  • 4 goździki
  • łyżeczka cynamonu
  • łyżeczka pieprzu świeżo-mielonego
  • pół łyżeczki chilli
  • sok z cytryny
  • sok z 2 limonek
  • 2,5-3 litry wody filtrowanej lub źródlanej



Przyprawy zmiksuj w młynku lub blenderze, dodaj oliwę, miód, kurkumę, imbir, miętę i sok z cytryny. Zalej połową wody. Miksuj na bardzo wysokich obrotach (u mnie około minuty na 10 w Thermomixie) 

Przecedź przez sito i rozlej do butelek (do połowy). Przełóż do miksera, zaleje resztą wody, zmiksuj i ponownie dokładnie przecedź. Dolej do butelek. Przechowuj w lodówce.


Ja piję jako shoty albo z ciepłą wodą lub rumiankiem. 


0

wtorek, 22 września 2020


Pierwszy raz robiłam soki malinowe i pierwszy raz pasteryzowałam je w... Zmywarce! Są pyszne! Już testowaliśmy z piwem bezalkoholowym, wodą, rumiankiem, jogurtem kokosowym i oczywiście z herbatą.

Trzymajcie kciuki, żeby ta metoda okazała się skuteczne :)

Składniki:

4 kg malin

Sok z jednej cytryny

1 kg cukru

Około 1 l wody lub więcej

Maliny zagotuj z cukrem, wodą i sokiem. Przetrzyj przez sito, przelej do butelek. Pasteryzuj tradycyjnie lub w zmywarce do naczyń - program z najwyższą temperaturą, butelki odwrócone i pozostawione do wystygnięcia. 


0

środa, 24 kwietnia 2019

Recenzja diety pudełkowej warzywno-owocowej i kilka słów na temat diety Dr Dąbrowskiej oraz diety ketogenicznej.

 Zapytałam Was na fanpage Cytryna&Co na Facebooku, czy mam napisać recenzję. Większość odpowiedziała, że tak. Oto i ona. 😊

Po Wielkiejnocy🐥🐣🐇 motywacja, żeby rozpocząć dietę zapewne jest większa niż zwykle 💪👌👍 Liczę, że moje doświadczenia będą dla Was przydatne.

Po raz pierwszy skorzystałam z cateringu dietetycznego. 🍱


Dlaczego post Dr Dąbrowskiej?

Mam Hashimoto i niedoczynność tarczycy. Odkryłam, że posty, okna żywieniowe (intermittent fasting), jedzenie odpowiednich produktów i wykluczenie z diety innych, bardzo mi służy. A wierzcie mi przez ostatnie dziesięć lat próbowałam wielu różnych rozwiązań.
Pomaga mi też zrzucić zbędne kilogramy, lepiej się poczuć, naładować baterię. I jeśli tego nie schrzanię 😂, to w efekcie naprawdę dobrze funkcjonuję 😎😉

Stąd od kilku lat raz lub dwa razy do roku w ramach wiosennego (i jesiennego) detoksu robię dietę warzywno-owocową lub inaczej dietę Dr Dąbrowskiej. Czytałam książki Dr Ewy Dąbrowskiej, jestem w kilku grupach tematycznych na facebooku, śledzę nowinki, kupiłam też dwie książki dotyczące nowej metody wychodzenia z postu.

Najdłuższy post, jaki robiłam trwał 30 dni, najkrótszy był teraz, przez 7 dni.
Warto nadmienić, że efekt leczniczy postu zaczyna się dopiero po 2 tygodniach. Tym razem jednak mój plan był nieco inny, ale o tym dalej...

Jeśli jesteście zainteresowani dietą Dr Dąbrowskiej, polecam Wam zapoznanie się z następującymi książkami:

- Ciało i ducha ratować jedzeniem Dr Ewy Dąbrowskiej;
- Przywracać zdrowie żywieniem Dr Ewy Dąbrowskiej;
- Pakiet trzech książek Dieta warzywno-owocowa Dr Ewy Dąbrowskiej Beaty Dąbrowskiej i Pauliny Borkowskiej lub pojedyncze książki - według Waszej potrzeby.

A jeśli macie tak jak ja Hashimoto, inną chorobę autoimmunologiczną, to warto też przejrzeć następujące pozycje:
- Dieta Smart Food Eliany Liotta
- I Ty możesz wyleczyć choroby autoimmunologiczne Dr Amy Myers
- Zapalenie tarczycy Hashimoto, Izebelli Wentz

- oraz zapisanie się do jednej z grup na facebooku, gdzie członkowie nawzajem się motywują i inspirują  - to bardzo pomaga, ponieważ post nie jest łatwy i nie jest też dla każdego. W wielu przypadkach wymaga konsultacji z lekarzem lub przeprowadzania go całkowicie pod okiem lekarza. Dlatego  pamiętajcie, nie można na ślepo podążać za modą. Na pierwszym miejscu zawsze stawiajmy swoje zdrowie. 

Podsumowując:
1. post można przeprowadzić samemu;
2. korzystając z cateringu dietetycznego;
3. lub istnieje trzeci sposób, z którego korzystało kilkoro znajomych. A mianowicie wyjazd na turnus z dietą Dr Dąbrowskiej. Na jej stronie znajduje się lista rekomendowanych ośrodków. Jednak ten wariant wymaga czasu (urlop) oraz większego nakładu finansowego. 

Wracając do moich doświadczeń. Poprzedni post robiłam w październiku i bardzo spodobało mi się wyjście nową metodą polegające na prowadzeniu organizmu w stan ketozy. Dieta ketogeniczna bardzo mnie zainteresowała i żeby się więcej dowiedzieć, obecnie robię kurs keto coacha, dużo czytam i zgłębiam temat.

Taki był cel postu, który przeprowadziłam z pomocą cateringu dietetycznego. Obecnie jestem na diecie ketogenicznej. Być może napiszę na ten temat coś więcej, gdy skończę kurs.

Dlaczego dieta pudełkowa?

Tej wiosny nie mogłam zebrać się do tego, żeby sama zacząć post. Odkładałam to z tygodnia na tydzień, aż wreszcie postanowiłam przechytrzyć samą siebie i po prostu kupiłam dietę na Grouponie. W skrócie: zapłacone -zjedzone 😉
Moim celem tym razem nie był długi post, ponieważ zostało mało czasu do Wielkanocy.
Potraktowałam go jako narzędzie, które miało ułatwić mi wprowadzenie organizmu w stan ketozy. I to się udało. 

Wybrałam dietę z oferty Cateringu Akuku. Z góry zaznaczam, że nie jest to wpis sponsorowany. O moim wyborze zadecydowała cena oraz fakt, że kiedyś podczas remontu kuchni, zamówiłam u nich dzień próbny i byłam zadowolona. Obecnie wiele firm w Warszawie i zapewne innych miastach posiada w ofercie dietę owocowo-warzywną. Kilku moich znajomych korzysta z różnych firm i chwalą sobie ich usługi np. mój przyjaciel korzystał z Macrobibar, a kumpela z Przełom w odżywianiu.

Dodatkowo, znalazłam Groupon, więc cena w porównaniu z innymi firmami była dobra. 
Za Groupon na 5 dni zapłaciłam 249 zł a za dodatkowy dzień 58 zł. 
Ponieważ nie udało mi się zamówić diety na poniedziałek (zamówienia przed weekendem są przyjmowane do godz. 13 w piątek), jeden dzień postu zrobiłam sama.


Menu, dostawa, obsługa.  Jak oceniam? Jakie są moje ogólne wrażenia?

Codziennie pod wskazany adres o wybranej godzinie dostarczana jest torba z pojemnikami z jedzeniem na cały dzień. W weekend, w sobotę dostarczone zostały dwie torby na dwa dni. Moim zdaniem trzymanie sałatki z rukolą dłużej niż 24 godziny w lodówce, nie wpływa dobrze na jej walory i wartości odżywcze.

Obsługa w Akuku jest bardzo miła. Pytają w trakcie diety, czy ma się jakieś uwagi. Jest z nimi dobra i sprawna komunikacja. Do godziny 13 poprzedniego dnia można zmienić adres dostawy.

Poniżej wklejam moje menu, jest ono dostępne również na stronie internetowej.
Przy tego typu diecie, gdzie nie ma tłuszczu, jest ograniczona ilość składników, poszaleć kulinarnie nie można. Można jednak wyczarować jadalne i względnie smaczne posiłki. Kilka rzeczy mnie mile zaskoczyło, co do innych miałam uwagi.

Jedzenie było dobrej jakości, urozmaicone, były dania, których samej nie chciałoby mi się robić np. faszerowana papryka, cukinia czy kotlety z kalafiora i kiszonej kapusty.

Posiłki były urozmaicone. Dla mnie absolutnym mistrzem był ich zakwas buraczany, który nie wiadomo dlaczego nie znalazł się w torbie weekendowej 😕 W pieczonych jabłkach nie było też malin, mimo że w menu zostały one wymienione. A wierzcie mi, po kilku dniach postu taka malina to prawdziwy rarytas 😉

Koktajle na drugie śniadanie były przepyszne, na piątkę z plusem!
Sałatki np. z jabłkiem i granatem  również bardzo mi smakowały.

Niektóre dania były słabo doprawione, musiałam sama je doprawiać. Zakładam, że jeśli ktoś zamawia catering do biura, nie zawsze ma możliwość, żeby doprawić jedzenie po swojemu.

Niektóre porcje były dla mnie za duże np. wielki pojemnik kapusty na śniadanie, którą jadłam w rezultacie przez pół dnia. Gdyby była połowa tej porcji plus zwyczajna sałata z pomidorem, ogórek kiszony, czy inna mniejsza porcja czegoś innego, nawet pokrojonych surowych warzyw -  byłoby to lepsze rozwiązanie dla mnie.

Warzywa mogłyby być bardziej al dente. Nie lubię rozgotowanych, a bez tłuszczu i przypraw niestety jeszcze trudniej je zjeść. Na brukselce niestety poległam. Wylądowała w koszu.

Bardzo brakowało mi ziół. Nie mówię o droższych ziołach, ale choćby natce z pietruszki, koperku czy szczypiorku. Na diecie Dąbrowskiej można urozmaicać dania czarną solą np. robiąc jajecznicę z kalafiora, można też używać octu jabłkowego, soku z cytryny. Dodawałam je sama.

Na podwieczorek zawsze była zupa krem, co wydawało mi się nieco monotonne. Niektóre zupy były OK (pomidorowa, krem z buraka i dyniowo-paprykowa), inne mi niezbyt smakowały.

Gdy sama robiłam post, zupy ratowały mi życie np. bulion warzywny z warzywnym "makaronem", krem z kalafiora, szpinaku,  jabłek i buraka, dyni, papryki i pomidora, pomidorowa z ryżem z kalafiora i bazylią,  czy gazpacho. Tutaj trochę zabrakło mi inwencji kucharza.

Moja ogólna wątpliwość do diet pudełkowych to stosowanie plastikowych pojemników, które zakładam, że dużo osób wkłada do mikrofali. Sama nie mam i nie będę miała kuchenki mikrofalowej.
Być może firmy cateringowe powinny rozważyć szklane pojemniki albo słoiki za kaucją, które można następnego dnia zwracać? Byłoby to na pewno bardziej ekologiczne i zdrowsze rozwiązanie.



Podsumowanie

W skali 1-5 dietę warzywno-owocową w Akuku oceniam na 4/4-

Ogromny plus za koktajle i zakwas buraczany. Dobre sałatki i faszerowane warzywa.
Uważam, że warzywa powinny być al dente, więcej świeżych warzyw i ziół, trochę bardziej urozmaicone śniadania, zupy kremy - do dopracowania.


Czy skorzystam ponownie z diety pudełkowej? Myślę, że tak, ale raczej nie długoterminowo, a na tzw. "przypominajki" jednodniowego postu lub w innej sytuacji.

Czy polecam catering dietetyczny? Raczej tak. Choć jest to kwestia indywidualna. Sama lubię gotować, więc po tygodniu czułam się nieco "zdominowana" narzuconym menu.

Poza tym często też przebywam poza biurem, co w przypadku tej diety jest zarówno plusem i minusem. Nie wszędzie można podgrzać posiłek, ale można zamienić ich kolejność i zabrać ze sobą pudełko czy koktajl - ja tak robiłam.

Dla innych, którzy nie spędzają dużo czasu w kuchni, taka możliwość jest zbawienna i wygodna.
Wydaje mi się, że dieta pudełkowa może być dobrym rozwiązaniem np. dla pracowników biurowych oraz osób, które nie mogą same zmotywować się do rozpoczęcia diety, nie mają czasu ani ochoty gotować w domu lub np. mają remont kuchni 😉

W ofertach cateringów jest też możliwość konsultacji z dietetykiem i warto z tego skorzystać.











0

wtorek, 16 kwietnia 2019

Na FB i Insta wrzucałam przez ostatni tydzień wpisy dotyczące diety pudełkowej warzywno-owocowej. Dajcie znać, czy mam napisać recenzję KLIK

Chciałam wypróbować catering dietetyczny i też pomóc sobie wreszcie zacząć, bo choć wcześniej robiłam posty (7- max 30 dni) to w tym roku było mi ciężko się zmotywować.  A że „zapłacone-zjedzone” - nie miałam wyjścia ;)

Tym razem moim celem było również łatwe wejście w ketozę, bo zaczęłam interesować się dietą ketogeniczną jakiś czas temu. Nawet zaczęłam robić kurs e-learningowy na keto coacha. Więc teraz może siłą rzeczy pojawić się trochę keto-przepisów. Ale mój Mąż i Przyjaciele nie są na doecie, więc będzie na pewno też coś węglowodanowego :)

Na keto nie je się tradycyjnego chleba, a jednak fajnie jest chrupnąć od czasu do czasu jakiś wysokobłonnikowy zamiennik. Kupiłam sobie pyszne krakersy z siemienia lnianego w Pyszneeko i postanowiłam zrobić swoją domową wersję, która jest banalnie prosta i bardzo mi smakuje.


Składniki:

  • filiżanka siemienia lnianego
  • 1/4 filiżanki nasion babki płesznik
  • 1/4 filiżanki pestek z dyni
  • 1/4 filiżanki pestek słonecznika
  • 4 łyżki nasion chia
  • 2 łyżki nasion sezamuh
  • 1 łyżka maku (opcjonalnie)
  • 1 łyżka mieszanki ziół (u mnie mix grecki)
  • 1 łyżka posiekanego świeżego rozmarynu (opcjonalnie)
  • 1 łyżeczka soli himalajskiej
  • około dwóch filiżanek wrzątku

Składniki suche mieszamy ze sobą. Dolewamy wrzątek i mieszamy aż wszystkie składniki się połączą. Gdy już masa będzie ciastowata i śluzowata, przekładamy na wyłożoną papierem blachę. Przykrywamy drugim arkuszem papieru i wałkujemy. Po rozwałkowaniu ponacinałam „placek” w paski, żeby łatwiej było go połamać. 
Pieczemy około 30-40 minut w 180 stopniach z termoobiegiem. 

Źródło: CarbManager


0

czwartek, 17 stycznia 2019

Chlebek, który jest keto i wegan-przyjazny.
Nie dodawałam do niego jajek, za to dodałam vEGGs, które spokonie można zastąpić większą ilością babki płesznik moim zdaniem lub innym wegańskim zamiennikiem jajka.
Chleb mieszałam w Thermomixie, jednak i tak korzystałam ze zmielonych już orzechów, które zostały mi po świątecznych zakupach.




Składniki:

  • 100 g mielonych orzechów włoskich
  • 100 g mielonych migdałów
  • 50 g mielonych orzechów laskowych
  • 150 g ziaren słonecznika
  • 80 g siemienia lnianego
  • 80 g babki płesznik (lub jajowatej)
  • łyżeczka soli (i dowolne przyprawy, jakie lubicie)
  • 20 g sezamu (opcjonalnie)
  • 20 g maku (opcjonalnie)
  • 20 g nasion chia (opcjonalnie)
  • 8 vEGGs
  • oliwa z oliwek
  • papier do pieczenia

Wymieszałam dokładnie wszystkie składniki, przełożyłam do keksówki wyłożonej papierem i skropionej oliwą i piekłam około godziny w temperaturze 180 stopni.
Lepiej nie kroić go przed ostudzeniem, bo się rozsypuje.
Chleb jest bardzo sycący.

Jeśli chodzi o kalorie i węglowodany netto - dodaję zdjęcie z aplikacji Carb Manager.
Jedna kromka ma bardzo dużo kalorii, ale chyba więcej nie da się zjeść.
Węglowodany: 2,4g na kromkę, więc jak najbardziej keto-friendly.





#veganbread #ketobread #glutenfree #chleb #chlebbezglutenu #domowychleb #veggs
0

poniedziałek, 17 grudnia 2018

🥒🥒🥒
Zupa ze świeżego ogórka zawsze mnie w jakiś dziwny sposób fascynowała... Bo przecież w Polsce  je się ogórkową classic, czyli z kiszonych ogórów: ze śmietaną, bez śmietany, z ryżem, z ziemniakami i z tym i z tym... Ale ze świeżych? Hmmm...

Raz spróbowałam zupy ze świeżych ogórków w restauracji, ale nie smakowała mi -  była mdła i za mocno śmietanowa - jak podgrzana mizeria. 👎

Na jakiś czas odpuściłam temat i ze świeżego ogórka robiłam latem pyszny (!) chłodnik (z awokado). 🥑🥒🥑

👍👍👍 Czułam jednak potencjał w pomyśle ciepłej zupy świeżo-ogórkowej, dlatego postanowiłam ugotować ją na własnych warunkach. Dziś z litości nad ogórkiem, który za chwilę wymagałby utylizacji, zdecydowałam się poeksperymentować. I nieskromnie powiem, że miło się zaskoczyłam i choć może nie jest to wybitnie rozgrzewająca, zimowa zupa, ale nam bardzo smakowała i szybko zniknęła.   Danie na pewno do powtórzenia.
👉  Sprawdźcie sami! :) 👉


    Czas ok. 20 minut
    Składniki (dla 2 osób):
    • duży ogórek 🥒
    • mała cebula
    • 2 garści ryżu*
    • oliwa z oliwek lub masło
    • garść posiekanego koperku
    • 400-500 ml - woda lub bulion warzywny (lub mięsny - u mnie 12-godzinny rosół)
    • 100 ml mleka kokosowego (lub jogurtu naturalnego mlecznego lub roślinnego)
    • 1 łyżeczka przyprawy warzywnej (domowa 'wegeta")
    • sok z cytryny - do smaku (u mnie około 2 łyżek) 🍋
    • sól (u mnie czosnkowa), pieprz
    • oliwki, orzechy włoskie, grzanki lub pestki do podania - co lubicie :)

    Cebulkę szklimy na oliwie, dodajemy pokrojonego w kawałki ogórka, przyprawę warzywną, ryż, mleko kokosowe, zalewamy wodą lub bulionem, gotujemy około 15 minut.  Miksujemy, dodajemy koperek, sok z cytryny, przyprawy.
    Ja podałam z orzechami włoskimi i oliwkami.

    *Zupę gotowałam w Thermomixie, więc ryż zmieliłam na początku, ale można spokojnie zmiksować go ze wszystkimi składnikami na końcu.

    0

    środa, 7 listopada 2018

    Pyszne, bezglutenowe i bezmleczne kulki wegańskie i keto.

    Składniki na około 10 kulek:

    • 200 g migdałów mielonych
    • 200 gramów rozdrobnionych wiórków kokosowych
    • 1 łyżka stołowa ksylitolu (lub innego środka słodzącego)
    • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (nieobowiązkowo)
    • 1 łyżka stołowa ekstra oliwy kokosowej z pierwszego tłoczenia
    • 10 migdałów - do środka kulki

    Super łatwe w wykonaniu: wystarczy wymieszać wszystkie składniki i zrobić kulki. Posypać je wiórkami kokosowymi i cieszyć się smakiem!



    0

    środa, 4 kwietnia 2018







    Rodzajów hummusu robię chyba z osiemset w zależności od went twórczej. Czasami ambitnie namaczam ciecierzycę przez noc i gotuję w osolonej wodzie, częściej jednak idę na łatwiznę i korzystam z tej ze słoika lub puszki.


    Wersja chyba najbardziej przypominająca oryginalny hummus to:
    • Cieciorka 
    • Sok z limonki
    • Pasta sezamowa (tahini)
    • Olej sezamowy lub arachidowy
    • Sól do smaku
    Ja jednak ze względu na nietolerancję (niską na szczęście) na sezam, nie nadużywam go w kuchni, więc u w hummusie częściej korzystam z zamienników. 
    A są to:

    • Masło orzechowe (z orzechów ziemnych, nerkowców lub migdałowe)
    • Mielone nerkowce, orzechy ziene, migdały, orzechy laskowe, macadamia lub brazylijskie
    • Olej z orzechów włoskich, laskowych, oliwa, olej z pestek winogron
    • do tego, co kto lubi: rzodkiewka, szczypiorek, ogorek, czosnek, zioła…

    Robię też wariacje z pomidorami suszonymi, grillowaną papryką, podsmażaną cebulą i czosnkiem. 

    Ulubione wersje

    Mój hummus podstawowy

    • słoik/puszka cieciorki (aquafaba- wodę z cieciorki zostawiamy do innych potraw np. bezy, majonezu 
    • sok z połówki limonki
    • sól, pieprz do smaku
    • olej z orzechów włoskich/oliwa/olej sezamowy
    • solidna łycha masła orzechowego (dowolnego lub pasty sezamowej)


    Przyprawy w zależności od nastroju: kmin mielony, pimienton (wędzona papryka), suszony czosnek / cebula, garam masala, kurkuma, curry

    Wszystkie składniki miksujemy na gładką masę, jeśli 

    Mój hummus z cebulką i czosnkiem
    • słoik/puszka cieciorki
    • sok z połówki limonki
    • sól, pieprz do smaku
    • chlust oliwy
    • podsmażona cebula 
    • podsmażony ząbek czosnku
    • garść orzechów nerkowca lub łyżka masła orzechowego

    Hummus z papryką
    • słoik/puszka cieciorki
    • sok z połówki limonki
    • chlust oliwy
    • grillowana papryka obrana ze skórki (pół lub cała)
    • garść orzechów brazylijskich lub łyżka masła orzechowego
    • pikantny pimienton (papryka wędzona) do smaku
    • sól, pieprz do smaku

    Pasta z cieciorki i suszonych pomidorów
    • słoik/puszka cieciorki
    • dwie czubate łyżki pomidorów suszonych w zalewie 
    • chlust oliwy z zalewy + oliwa z oliwek
    • sól, pieprz do smaku
    • suszona cebula i czosnek po szczypcie
    • kurkuma, pieprz
    • opcjonalnie: nieaktywne drożdże dla serowego posmaku lub ser pecorino - jeśli ktoś je nabiał









    0

    Kiedyś na wyjeździe przez pomyłkę i trochę z ciekawości kupiliśmy ze znajomymi czarną sól kala namak zupełnie nie wiedząc co to jest. Niechcący posoliliśmy nią sos do spaghetti all’amatriciana 🍝, co przyznam złe nie było, może lekko dziwaczne, lecz zjadliwe. Uznaliśmy jednak, że tradycyjny przepis jest znacznie lepszy i nie jest to danie do powtórki.

    Ostatnio przeglądając wegańskie przepisy przypomniałam sobie o tej soli i zakupiłam całe pół kilo (nie było mniejszych opakowań, więc musiałam tę porcję zabezpieczyć jak bombę 😉) Jestem uczulona na jajka kurze😭🍳 🥚💛, a ona ma wyjątkowo jajeczny zapach 🙊

    Właściwie w ogóle nie mam problemu z tym, że mam nietolerancje pokarmowe na inne produkty, ale jajka uwielbiam, brakuje mi ich bardzo i nieustannie szukam zamienników na pocieszenie.
    Jem od czasu do czasu przepiórcze, ale żeby zrobić pastę jajeczną trzeba się ich naobierać, co wymaga duuuużo cierpliwości. Wiem, bo obrałam niedawno z kilkadziesiąt sztuk osiągając niewątpliwie wyższy stopień wtajemniczenia 😉



    Dzięki tej śmierdziuchowej soli, chyba udało mi się znaleźć dobry patent na pastę jajeczną bez jajek. 

    Składniki:
    pół szklanki namoczonych wcześniej orzechów nerkowca
    pół wędzonego tofu
    pół łyżeczki czarnej soli kala namak (lub więcej - do smaku)
    chlust wrzątku
    sok mniej więcej z połówki cytryny (do smaku) lub łyżka octu jabłkowego
    chlust dobrej jakości oleju (mnie chyba wpadł w ręce z orzechów włoskich)
    sól himalajska  i pieprz do smaku 
    opcjonalnie kurkuma dla zwiększenia wizualnej „jajeczności”

    do tego, co kto lubi: rzodkiewka, szczypiorek, ogorek, czosnek, zioła…

    Wszystkie składniki oprócz dodatków miksujemy w blenderze :)


    0

    niedziela, 18 lutego 2018


    Dobre placki nie są złe 🥔🥔🥔
    A te są wyjątkowo pyszne - Placki ziemniaczane dla tych, którzy nie wszystko tolerują 🙃 




    Nietolerancja pokarmowa to nie nieszczęście, a dodatkowo, jeżeli unikanie niektórych produktów może pozytywnie wpłynąć na nasze zdrowie i samopoczucie, warto pokombinować!
    W moim przypadku bardzo często potrawy-zamienniki wychodzą o wiele lepsze niż pierwowzory. Oto przykład.

    Składniki:
    🙂
    • Ziemniaki - 5 duzych szt
    • Cebula - 1 niewielka
    • Szczypiorek - dla urody
    • Mąka z cieciorki - okolo łyżki (zalezy od konsystencji)
    • 8 przepiórczych jajek 
    • Pol łyżeczki kurkumy, świeżo mielony pieprz, sól himalajska, suszony, mielony czosnek
    • Oliwa do smażenia
    Ziemniaki zetrzyj pół na pół na tarce z dużymi oczkami i na drobnej tarce. Odlej nadmiar wody. Zetrzyj cebulę, dodaj mąkę z cieciorki, jajka przepiórcze i przyprawy. Usmaż i zjedz ☺️🍴
    #plackiziemniaczane #bezglutenu #glutenfree #nietolerancjepokarmowe

    0

    piątek, 17 listopada 2017

    Sezon dyniowy w pełni, więc to dobry czas na pyszny i rozgrzewający krem.

    Moje ulubione dynie to dynia Hokkaido i dynia piżmowa. Pierwsza jest łatwiejsza w obsłudze, wystarczy w całości wsadzić ją do piekarnika i upiec lub wyjąć pestki i ugotować. Plusem jest to, że po obróbce termicznej ma miękką skórkę, której nie trzeba obierać. Piżmową w niektórych przypadkach wolę, jej smak i to, że zachowuje konsystencję i nie robi się z niej paćka.

    Nie mam jednego, ulubionego przepisu na krem z dyni, ponieważ robię bardzo wiele różnych wariacji metodą "co się nawinie". Niektóre są później powielane z drobnymi modyfikacjami. Dziś zrobiłam taki :)



    Składniki:

    • niewielka dynia Hokkaido (upieczona w całości w piekarniku)
    • 2 białe cebule
    • kawałek świeżego kokosa (lub wiórki/płatki kokosowe)
    • łyżka oleju kokosowego
    • świeży kokos starty na tarce (dzielimy na pół)
    • niewielki kawałek imbiru starty na tarce
    • przyprawy: sól, pieprz, kurkuma, łyżeczka suszonego czosnku, niewielka papryczka peperoncino, łyżeczka suszonej mielonej włoszczyzny, szczypta cukru kokosowego
    • chlust oliwy z dyni, pestki z dyni, starty na tarce kokos
    • woda filtrowana lub bulion warzywny
    • 200 ml passaty pomidorowej lub kilka łyżek przecieru lub domowy sok z pomidorów
    Na oleju kokosowym podsmaż cebulę. Dodaj przyprawy, połowę startego kokosa, starty imbir. Wyjmij pestki z dyni i odkrój twarde części, dodaj do zupy, zalej wodą lub bulionem i chwilę pogotuj. Dodaj sos pomidorowy, zagotuj i zmiksuj.
    Podaj z pestkami dyni, wiórkami ze świeżego kokosa i olejem dyniowym.








    0

    wtorek, 3 października 2017

    Wiadomo, domowy jest sto razy lepszy niż ten gotowy ze sklepu! Musi być w lodówce, bo przydaje się do wielu potraw.



    Składniki
    • czerwona cebula
    • 2 ząbki czosnku
    • 2-3 łyżki oliwy z oliwek
    • łyżka cukru kokosowego lub trzcinowego
    • sól
    • pieprz
    • wędzona papryka (do smaku, ale dosyć sporo - u mnie łyżeczka pikantnej)
    • chlust czerwonego wina lub chlust octu jabłkowego
    • chlust sosu Worcestershire (sprawdź, czy w składzie nie ma glutenu!)
    • 200 g passaty pomidorowej
    • chlust czegoś słodkiego: (mój tajemniczy składnik to syrop żurawinowy, ale może być też: syrop klonowy, z agawy, łyżka dżemu figowego lub śliwkowego)
    • kolejny składnik, który dodałam za kolejnym podejściem i sos był lepszy a mianowicie kilka namoczonych wcześniej suszonych pomidorów
    • opcjonalnie: cynamon i mielony kminek
    Podsmaż cebulę i czosnek, chluśnij winem, dodaj cukier i zredukuj.
    Przełóż do blendera, dodaj pozostałe składniki i zmiksuj. 
    Możesz też nie miksować, ale dokładnie wymieszać.
    Można przechowywać w lodówce.
    0

    Ciocia Jania zainspirowała mnie jakiś czas temu do robienia domowego zakwasu buraczanego.
    Od tamtej pory piję go prawie codziennie. Robię raz na jakiś czas duży słój zakwasu, przecedzam i przechowuję w lodówce wiele dni.


    Składniki:

    • buraki (około 6 szt - w zależności od wielkości buraków i słoika)
    • filtrowana, przegotowana woda
    • sól himalajska/kłodawska (płaska łyżka na litr - spróbuj!) 
    • listek laurowy
    • czosnek - na duży słój około 2-4 ząbków
    • kilka ziarenek ziela angielskiego
    • ja dodaję jeszcze kmin rzymski i czasami kolendrę
    • opcjonalnie: kawałek imbiru
    • opcjonalnie: kawałek chrzanu
    Buraczki umyj, obierz, pokrój w drobne kawałki i włóż do słoja. 
    Dodaj przyprawy i zalej słoną wodą (wodę spróbuj, żeby nie była za słona ani za mało słona)
    Zakręć lub przykryj gazą i zostaw w spokoju na 3-4 dni w ciemnym miejscu (lub przykryj ciemną ściereczką). Zajrzyj po dwóch dniach i zdejmij pianę. Spróbuj. Po kilku dniach zakwas powinien mieć już dobry, wytrawny smak (zapach również jest dosyć "wytrawny";)




    0

    czwartek, 9 marca 2017

    Uwielbiam pieczoną paprykę, szczególnie tę podłużną. Już sama upieczona z oliwą i solą jest wyśmienitą przystawką. Trzymam ją w lodówce i dodaję do różnych dań.
    Robię też wersję sałatki bez szparagów, tylko z pieczoną papryką, ale dodaję świeżą kolendrę zamiast bazylii, nie dodaję zielonego pieprzu, ale za to odrobinę czerwonej cebuli.


    Składniki:

    • Mix sałat
    • Pomidorki koktajlowe - garść
    • Szparagi zielone - kilka sztuk
    • Papryka pieczona - wcześniej i obrana ze skórki
    • Świeża bazylia
    • Zielony pieprz
    • Sól himalajska
    • Chlust oleju z orzechów laskowych (może być oliwa)
    • Chlust dobrego octu balsamicznego (8-12 lat) 


    Wrzuć miski sałatę. 
    Szparagi umyj, odkrój dolną, twardą część, resztę pokrój w kawałki i zblanszuj na patelni z solą i odrobiną wody aż nabiorą ładnego jaskrawego koloru i będą al dente. Można je też podsmażyć na oliwie
    Paprykę, uprzednio upieczoną i obraną ze skórki pokrój w niewielkie kawałki i dodaj do sałaty.
    Pomidorki przekrój na pół i dodaj do miski.
    Posiekaj kolendrę - dodaj do reszty.
    Dodaj łyżeczkę zielonego pieprzu, oliwę i ocet.
    Posól, pomieszaj i zajadaj!



    0

    Łączna liczba wyświetleń