Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez glutenu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez glutenu. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 stycznia 2026

 🔥🥔🔥🥔🔥🥔

Drodzy Państwo - to może dobrze nie wygląda i świetnie pasuje do mojej serii #brzydkiealesmaczne 

Jest to natomiast prawdziwe ZŁOTO!  - zwłaszcza w taką pogodę jak nasza polska i wreszcie prawdziwa, biała zima❄️



✨RILDOK nepalska zupa Szerpów✨

To gęsta, sycąca zupa ziemniaczana Szerpów, wywodząca się z regionów Himalajów (Nepal, okolice Everestu). Powstała w warunkach:

• dużej wysokości,

• chłodu,

• ograniczonego dostępu do składników

Nie jest to „zupa z przepisu”, tylko zupa z potrzeby. 

I tak, jak jestem przeciwniczką agresji w jakiejkolwiek formie, a już szczególnie kuriozalne wydają mi się kulinarne awanturki, bo kuchnia powinna łączyć ludzi, budować relacje a dzielenie się posiłkiem - wartościowe związki karmiczne. To w przypadku tej zupy, uważam, że jest tak polska 🇵🇱 w składzie, że pokojowo, lub nie - powinniśmy ją zagarnąć do naszego narodowego jadłospisu 😉 

Bo to prawie rosół z kluskai śląskimi. Choć cytując klasyk:  „prawie- robi różnicę”.

🍲Zupa, którą tutaj prezentuję o wiele ładniej wygląda ze szczypiorkiem lub inną zieleniną i np. crispy chilli oil, ale nie było czasu - musieliśmy jej sprobować zamiast cykać ładne fotki.

Jak żyje dosyć długo, jest to pierwszy raz kiedy jadłam rosół z ziemniakami. 

Jak zrobić to cudo i podniebienną ekstazję? 😎

Najłatwiej i najszybciej po prostu mieć bulion w lodówce - tak jak ja miewam po ugotowaniu wielkiego gara raz na tydzień. Ale można też wykombinować coś na szybko z gotowców (choć pewnie tak dobre nie będzie).

Cały wic polega na tym, że robi się z wyciśniętego czosnku i chilli (u mnie suszone) oraz pieprzu seczuańskiego (u mnie zwykły 🤷🏼‍♀️) pastę i podsmaża się ją na niewielkiej ilości oliwy lub oleju, a następnie zalewa bulionem. I na taki gotujący się bulion wrzuca się kluski. 

Kluski przypominają nasze śląskie, bo skład jest ten sam - ugotowane ziemniaki w mundurkach, obrane i przeciśnięte przez praskę + mąka ziemniaczana.

Jedyną różnicą jest to, że ziemniaki przed dodaniem mąki/skrobi ziemniaczanej dodatkowo blendujemy. Oczywiście Szerpowie w Himalajach nie mieli blenderów na podorędziu, wiec zapewne je w jakiś wysublimowany sposób tłukli, żeby podczas rozbijania skrobii uwolniła się amyloza i masa zrobiła się, cóż.. glutowata. Potem dodajemy mąkę, kluski formujemy za pomocą mokrej ręki i łyżki i wrzucamy do zimnej wody, żeby odsapnęły. Gotujemy je w wyżej wspomnianym bulionie dosłownie kilka minut. A potem już nie ma czasu na zdjecia i zdrowy rozsądek. Smacznego! 

#zupa #zupaszerpy #rildok 

Przepis podpatrzony na TikToku u @stewunia a za jej oznaczeniem u @roslinnabaza 👌🏻✨☺️ Serdecznie Wam dziękuję! 😻

0

sobota, 3 stycznia 2026

Robię czasem takie „ciastka ratunkowe” – żeby nie być głodną i wściekłą albo z czystej litości dla bardzo dojrzałych bananów. Nazwa może nie brzmi zachęcająco, ale cóż… dokładnie tak wyglądają.
W tej wersji są bardziej orzechowe, z dodatkiem przyprawy do piernika, która została mi po Świętach. Zdarza się, że robię je inaczej – najczęściej owsiane – w zależności od tego, co akurat mam pod ręką.
Choć nazwa i wygląd nie konkurują z cukierniczą estetyką, to jako przekąska wypadają zdecydowanie lepiej niż sklepowe, perfekcyjnie wyglądające ciastka. Tu nie chodzi o ładność.
To kolejny przepis z cyklu „brzydkie, ale smaczne” – i jeśli nie masz alergii na orzechy, również całkiem sensowny od strony składu.





Krowie placki orzechowe (mi wyszło z tego 13 sztuk solidnych ciach)

Składniki

Przygotowanie
Z masy formować płaskie placki i układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Piec w 175–180°C przez 18–22 minuty, aż się zetną i lekko zarumienią. Studzić na kratce.
Orzechy oraz płatki owsiane zmielić (nie na mąkę, masa może być lekko ziarnista). Przełożyć do miski, dodać siemię lniane, kakao, przyprawę do piernika i proszek do pieczenia, wymieszać. W osobnej misce połączyć banana, jajka, masło orzechowe, erytrytol i deser sojowy. Mokre składniki dodać do suchych, wsypać śliwki, dokładnie wymieszać.


0

🍰 Pieczony skyrnik waniliowy

To udany eksperyment 😎 
Chodziły za mną leniwe, ale chciałam, żeby były beznabiałowe i najlepiej niskocukrowe. I jeszcze, żeby były smaczne. Wiem, kulinarna utopia.
Zabrałam się do roboty i wyszła mi rzadka masa. Bez mąki lub innego zagęszczacza nie byłoby szans na kluski. Dodałam proszek do pieczenia i upiekłam zatem całą masę. Wyszło ok 5 porcji. A smak podobny do smażonego na suchej patelni skyrnika.




Skład: skyr waniliowy Alpro (200 g), twaróg wegański migdałowy Millek (200 g), budyń waniliowy bezglutenowy w proszku (40 g), 2 jajka, 1 łyżka erytrytolu, 1 łyżeczka proszku do pieczenia.

Kaloryczność na porcje: ok. 180–185 kcal

Białko: 7–8 g

Tłuszcz: 6–7 g

Węglowodany: 13–14 g

Błonnik: ok. 1 g

Cukry: niskie


0

sobota, 18 stycznia 2025

To jest chyba jedna z najprostszych przekąsek ever ;)

Potrzebujemy papryczki, sól, oliwę i patelnię.

Papryczki dosyć mocno trzeba przypiec na patelni z oliwą i na koniec posolić :)



0

Dziś zrobiłam  na kolację sznycelki cielęce z ziołami i boczniakami królewskimi.

Składniki:

  • Sznycle cielęce ok. 400 gramów 
  • Boczniaki królewskie kilka sztuk
  • 2 ząbki czosnku 
  • Garść świeżych ziół: szałwia, rozmaryn, tymianek
  • Oliwa
  • Masło
  • Sól (u mnie wędzona maldron) i pieprz
  • Sok z cytryny (łyżka)
  • Jajko
  • Mąka ziemniaczana 

🍴Na chluście oliwy i łyżce masła podsmażyłam: czosnek, tymianek, rozmaryn i szałwię, plastry boczniaków. Posoliłam węszoną solą maldon. Zdjęłam z patelni.

🍴 cielęcinę rozbiłam na cienkie kotlety, dodałam sól (tym razem sale dolce di Cervia), pieprz, oprószyłam mąką ziemniaczaną i obtoczyłam w jajku.

🍴usmażyć na patelni po grzybach, na koniec dodałam grzyby, zioła i czosnek, skropiłam cytryną i już :) 





#sztos #przepis #glutenfree #dinner #maldon #saledolcedicervia #veal 

0

sobota, 22 października 2022



Podgrzybki, to są NADgrzybki!

Kapelusze rydzów na maśle - znałam i robiłam, ale nigdy nie wpadłam, żeby usmażyć kapelusze podgrzybków. Aż do momentu, kiedy po udanym grzybobraniu miałam tyle przepięknych okazów i robiąc te nieziemskie polędwiczki przyszło mi do głowy, żeby spontanicznie dodać kilka do potrawy- bardziej dla piękności niż smaku. 


Tymczasem mój Mąż spróbował i powiedział (parafrazując): „o kurka! Jakie dobre!” Sprawdziłam sama i wykrzyknęłam (parafrazując): “zaiste! debeściarskie!”

Dziś przyjechała do nas na wieś m.in. w celu grzybobrania (i mamy nadzieję dobrego towarzystwa i jedzenia) moja Sis i Swagierro. Przed ich przyjazdem wyskoczyliśmy na krótki spacer do lasu z miłym benefitem w postaci koszyka podgrzybków. W tym miejscu - jako jesieniara wnoszę, o zachód słońca chociaż ze dwie godzinki po zakończeniu pracy… 19:30 byłoby super!. 


Grzyby tylko czekały w napięciu, co się z nimi stanie. Stał się jeden pokaźny słoik marynowany, duża patelnia smażonych z rozmarynem na jutro do jajecznicy i te nieziemskie kapelusze - grzybów celebrytów… a zrobiłam je tak:

Składniki:

  • 10-14 kapeluszy podgrzybków
  • Łycha klarowanego masła
  • Chlust oliwy z oliwek
  • Łyżka zwykłego masła (na koniec)
  • Gałązka: świeżego tymianku, rozmarynu, szałwii (u mnie z ogrodu, jakby coś- rozmaryn wystarczy)
  • Sól, mielony pieprz
  • 2 duże ząbki czosnku
  • Chlust białego wina
  1. Wybierz najpiękniejsze, catwalkowe kapelusze, wyczyść, odetnij lub wyjmij nóżkę.
  2. Na patelni rozgrzej masło klarowane i chlust oliwy.
  3. Wrzuć zioła - niech się usmażą na chipsy, nadając tłuszczowi nieziemskiego aromatu.
  4. Wyjmij je zanim się spalą, a na tłuszcz połóż kapelusze gąbką do dołu. I smaż około 3-5 minut. Posól i popieprz (a jakże!)
  5. Odwróć i smaż kolejne 3-5 min. 
  6. Dodaj posiekany czosnek i daj mu minutkę.
  7. Chluśnij białym winem i wrzuć łyżkę zwykłego masła.
  8. Zredukuj wino i jeśli grzyby wyglądają jak w śmietankowo-sosowej pierzynce - to czas, żeby je zjeść.

Podaj z wcześniej uprażonymi ziołami i np. bagietą lub dobrym żytnim  do maziania w masełku 👌🏻 





0

niedziela, 16 października 2022

 


Prosta i fantastyczna sałatka, którą podałam dziś na kolację z totalnie mega wypasionymi polędwiczkami w zielonym pieprzu, boczku, z kapeluszami prawdziwków. Mrrr.

Składniki:
  • Garść rukoli
  • Garść posiekanych suszonych pomidorów
  • Garść czarnych oliwek
  • Posiekana łodyga selera naciowego
  • Figa lub dwie
  • Sos: łyżeczka miodu, chlust oliwy, chlust octu (u mnie malinowy, może być jabłkowy lub sok z cytryny), łyżeczka musztardy francuskiej, sól, pieprz
Połącz wszystko, polej sosem, podaj ładnie i zjedz ☺️

0







Jestem totalną jesieniarą i kocham polską, złotą jesień, zapach ziół z ogrodu, kolory, a przede wszystkim spacery po lesie i grzybobranie! Sformuowanie „emocje jak na grzybobraniu” ma dla mnie dosłowne znaczenie.  Serio mam totalny excitement, jaram się, a po zamknięciu oczu w nocy widzę grzyby i czasem nie mogę usnąć. No freak po prostu. I tak jak nie zazdroszczę nikomu niczego, tak te koszyki pełne grzybów bym wyrwała i uciekła do… lasu 😀 A zdjęcia w social mediach ogromnych borowików sprawiają, że zielenieję 😉 Szczególnie, kiedy sama nie mam możliwości pójścia na grzyby.



Dziś byliśmy na spacerze w lesie i nazbieraliśmy całkiem sporo podgrzybków. Szczerze mówiąc nie zbieram innych grzybów, bo się trochę boję. No, może prawdziwka, ale w naszych wieleńskich lasach o niego trudno.




Chyba na fali tak dobrych wrażeń, zrobiłam jedną z najlepszych kolacji w tym roku. Po prostu sztos i palce lizać.

A na dodatek zajęło mi to pół godziny, no może 45 min z obieraniem ziemniaków i sałatką z rukolą i figami.

Zatem do rzeczy.



Składniki (dla dwóch, trzech osób):

  • Niewielka polędwiczka wieprzowa
  • 8-10 plastrów boczku surowego wędzonego
  • Łyżka zielonego pieprzu - zmiażdżonego
  • Sól
  • 4 ząbki czosnku
  • 2 gałązki rozmarynu
  • Opcjonalnie gałązka szałwii
  • Chlust białego wytrawnego wina
  • 3 łyżki masła klarowanego
  • Łyżka lub kawałek masła zwykłego
  • Kapelusze prawdziwków - u mnie duże 3 szt. (bo miałam podsmażone grzyby z wczoraj)
  • Duża patelnia

  1. Polędwiczki pokrój w kawałki szerokości plastra boczku. 
  2. Posól je i obtocz w zielonym pieprzu.
  3. Każdy na środku dziabnij nożykiem i zapakuj tam 1/4 ząbka czosnku oraz kawałek gałązki rozmarynu.
  4. Każdy kawałek zawiń ścisło w plaster boczku.
  5. Pozostały czosnek posiekaj.
  6. Na patelni rozgrzej masło klarowane i wrzuć gałązkę szałwii (lub liście).
  7. Upraż na chipsy, zdejmij z patelni i posól.
  8. Na patelnię połóż polędwiczki i obsmaż z każdej strony.
  9. Dodaj kapelusze i smaż z każdej strony.
  10. Dodaj posiekany czosnek.
  11. Chluśnij winem i podkręć temperaturę.
  12. Dodaj łychę masła (masła nigdy za dużo) i zredukuj.



To jest tak dobre, że musiałam sobie zapisać. Poczuliśmy się jak w najlepszej restauracji. A kapelusze prawdziwków nasączone tym sosem z masła, czosnku, mięsa i wina… mmmrrr.. coś wspaniałego.

Aż zamroziłam kilkadziesiąt obgotowanych sztuk z dzisiejszego grzybobrania z myślą, że zrobię je w ten sposób w Święta. Ciekawe, czy mrożone będą smaczne.



0

czwartek, 5 maja 2022

Niby danie jednogarnkowe, ale kilka garnków pobrudziłam. I powiem Wam, że było warto. Chociaż mój Mąż twierdzi, że jak coś jest z ziemniaczkami, to musi być dobre. Było. Nie dzięki ziemniakom, ale mnie- Cytrynie 😂🍋 

I teraz tak.. żeby to wszystko wrzucić do jednego gara, albo raczej patelnio-brytfanki, którą sobie kupiliśmy w prezencie noworocznym, trzeba:

1. Zamarynować kurzy biust: 

  • Pierś z kurczaka pokroić i posolić 
  • Wymiętosić w marynacie, składającej się z: musztardy miodowej, łyżeczki miodu, skórki z połówki cytryny (wyparzonej, najlepiej bio eko etc.), soku z tejże połówki, pieprzu świeżo mielonego, garści posiekanej kolendry, łyżeczki suszonego estragonu, chlustu oliwy extra dziewiczej
  • Odstawić na chwilę do lodówki i..
2. Obrać tak ze 3-4 ziemniaki i je pokroić w plastry, podsmażyć na oliwie, posolić i zdjąć z patelni

3. Szparagi z ułamaną końcówką wrzucić na tę samą patelnię, posolić, posypać chilli, chlusnąć wodą, przykryć, zostawić na 4,5 min, zdjąć z patelni.

4. Na tej samej patelni podsmażyć szpinak wg tego przepisu 
i zdjąć z patelni 
5. Chlusnąć oliwą, usmażyć kurczaka
6. Położyć szpinak na kurczaka (choć w tym momencie kolejność jest już dowolna), potem ziemniaki, potem szparagi, przykryć pokrywką podgrzać i zjeść 🍽👩🏼‍🍳🍋



✨Tu się jaram nowymi patelniami 






0

czwartek, 14 października 2021




🎃🍂🍁🎃

Jesienne sezonowe super łatwe i pyszne risotto z dynią, to jedno z naszych ulubionych sezonowych dań.

To taki cieplutki comfort food na chłodne wieczory.


Składniki:

  • masło ok 100 g
  • dynia ok 300 - 400 g
  • mała biała cebula
  • 2-3 szklanki bulionu
  • szklanka ryżu arborio
  • papryczka peperoncino
  • dla aromatu można dodać kilka listków szałwii lub gałązkę rozmarynu
  • do podania: smażona salsiccia/bekon/wędzony łosoś/ ser pecoriono
Na maśle (zostawiamy łyżkè masła na koniec) podsmażamy cebulę (jeśli chcemy dodać rozmaryn lub szałwię smażymy na początku i wyjmujemy), dodajemy pokrojoną w kostkę obraną dynię, peperoncino, dusimy ok. 10 minut. Dodajemy ryż, mieszamy przez chwilę i zalewamy bulionem (nie całym! część zostawiamy do podlewania). Zmniejszamy ogień i pozwalamy składnikom się połączyć.
Co jakiś czas dolewamy bulion aż ryż będzie al dente. Na koniec dodajemy łyżkę masła.
Ja nie dodaję sera. Ale lubię to risotto ze smażoną salsiccią.
Można podać też z łososiem lub bekonem. 
Smacznego!
🎃🎃🎃🎃🎃





0

czwartek, 8 października 2020

Dziś zrobiłam polędwiczki wieprzowe, ale myślę, że wypróbuję ten sposób również z cielęciną i drobiem.
Podałam z puree ziemniaczanym z odrobiną soli truflowej i duszonymi kurkami.

Składniki dla dwóch osób:
  • Pół polędwicy wieprzowej około 300g
  • Mąka ziemniaczana do oprószenia
  • Sól i pieprz
  • Jajko
  • Chipsy ziemniaczane (u mnie zwykłe solone- czytajcie czy w składzie nie ma glutenu)
  • Masło klarowane do smażenia

Mięso pokrój na talarki, lekko rozbij przez folię, posyp solą i pieprzem a następnie oprósz mąką ziemniaczaną.
Zamocz w rozbełtanym jajku i obrocz w pokruszonych chipsach. Ja używam torebki foliowej i wałka do ciasta.
Smaż po kilka minut z każdej strony aż będą rumiane.
Smacznego!


0

wtorek, 22 września 2020


Pierwszy raz robiłam soki malinowe i pierwszy raz pasteryzowałam je w... Zmywarce! Są pyszne! Już testowaliśmy z piwem bezalkoholowym, wodą, rumiankiem, jogurtem kokosowym i oczywiście z herbatą.

Trzymajcie kciuki, żeby ta metoda okazała się skuteczne :)

Składniki:

4 kg malin

Sok z jednej cytryny

1 kg cukru

Około 1 l wody lub więcej

Maliny zagotuj z cukrem, wodą i sokiem. Przetrzyj przez sito, przelej do butelek. Pasteryzuj tradycyjnie lub w zmywarce do naczyń - program z najwyższą temperaturą, butelki odwrócone i pozostawione do wystygnięcia. 


0

piątek, 29 maja 2020

Pierwszy słoik dostaliśmy od Pani Zosi, potem wzięłam przepis i zrobiłam kilka słoików na zimę. Już ich nie ma. Wiem, że jeszcze nie ma sezonu na paprykę, ale akurat trafiłam na promkę w Lidlu i postanowiłam zrobić kilka słoików.
To jest mega fajny przepis. papryka jest słodko-kwaśna i niewymiękła, akurat al dente.



Składniki:

  • 5-6 papryk czerwonych
  • listki (1 na słoik)
  • ziele angielskie (tak ze dwa ziarenka na słoik)
  • pół łyżeczki gorczycy na 1 słoik
  • kilka ziarenek pieprzu (na 1 słoik)
Zalewa:
  • 6 szklanek wody
  • 1/2 szklanki octu
  • 1 szklanka cukru
  • 2 łyżki płaskie soli
PO WYSTYGNIĘCIU:
  • 1 łyżka miodu (ja użyłam wielokwiatowego i lipowego, z gryczanym mi smakuje mniej)
  • 1 łyżka oliwy (u mnie z oliwek) na słoik
Zalewę zagotować, gdy wystygnie dodać miód.
Przyprawy dodać do słoików, umieścić pokrojoną paprykę (ja kroję w paski około 1 cm) i zalać zalewą. Do każdego słoik na wlać po łyżce oliwy. Dokładnie zakręcić.
Pasteryzować w garnku z wodą 15 minut.
Na koniec ostrożnie (żeby się nie poparzyć) dokręcić denka, odwrócić i postawić na ściereczce do wystygnięcia.


0

niedziela, 8 marca 2020

Sałatka, jakiej dawno u nas nie było. Na szczęście pomidory są z dnia na dzień coraz bardziej jadalne, więc dziś na brunch odbyła się premiera tego sezonu :) Najlepsza jest z letnich pomidorów malinowych.
Składniki można dowolnie modyfikować np. zrobić wersję wegetariańską, dodać ser np. feta, grzanki, ja lubię ją z odrobiną majonezu (mój Mąż nie).
Bazą do tej sałatki jest przepis mojego Wujka Andrzeja, który zawiera: pomidory, fetę, jajka, bazylię, majonez, oliwę z czosnkiem. I jest przepyszna. Ale my unikamy produktów mlecznych.



Składniki dzisiejszej sałatki dla dwóch osób:

  • 3 małe jajka na twardo (lub dwa duże)
  • 2 średnie pomidory malinowe (lub 1 duży)
  • 1 średnie awokado
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • ząbek czosnku
  • garść liści bazylii
  • sól i pieprz
  • opcjonalnie: prażone pestki, smażony boczek, grzanki, majonez
Na półmisku układamy pokrojone w plastry pomidora, na nie plasterki awokado, skrapiamy oliwą z wyciśniętym ząbkiem czosnku, solimy, pieprzymy.
Na wierz na tarce o grubych oczkach trzemy jajka na twardo.
Posypujemy je bazylią, boczkiem, pestkami.

0

środa, 24 kwietnia 2019

Recenzja diety pudełkowej warzywno-owocowej i kilka słów na temat diety Dr Dąbrowskiej oraz diety ketogenicznej.

 Zapytałam Was na fanpage Cytryna&Co na Facebooku, czy mam napisać recenzję. Większość odpowiedziała, że tak. Oto i ona. 😊

Po Wielkiejnocy🐥🐣🐇 motywacja, żeby rozpocząć dietę zapewne jest większa niż zwykle 💪👌👍 Liczę, że moje doświadczenia będą dla Was przydatne.

Po raz pierwszy skorzystałam z cateringu dietetycznego. 🍱


Dlaczego post Dr Dąbrowskiej?

Mam Hashimoto i niedoczynność tarczycy. Odkryłam, że posty, okna żywieniowe (intermittent fasting), jedzenie odpowiednich produktów i wykluczenie z diety innych, bardzo mi służy. A wierzcie mi przez ostatnie dziesięć lat próbowałam wielu różnych rozwiązań.
Pomaga mi też zrzucić zbędne kilogramy, lepiej się poczuć, naładować baterię. I jeśli tego nie schrzanię 😂, to w efekcie naprawdę dobrze funkcjonuję 😎😉

Stąd od kilku lat raz lub dwa razy do roku w ramach wiosennego (i jesiennego) detoksu robię dietę warzywno-owocową lub inaczej dietę Dr Dąbrowskiej. Czytałam książki Dr Ewy Dąbrowskiej, jestem w kilku grupach tematycznych na facebooku, śledzę nowinki, kupiłam też dwie książki dotyczące nowej metody wychodzenia z postu.

Najdłuższy post, jaki robiłam trwał 30 dni, najkrótszy był teraz, przez 7 dni.
Warto nadmienić, że efekt leczniczy postu zaczyna się dopiero po 2 tygodniach. Tym razem jednak mój plan był nieco inny, ale o tym dalej...

Jeśli jesteście zainteresowani dietą Dr Dąbrowskiej, polecam Wam zapoznanie się z następującymi książkami:

- Ciało i ducha ratować jedzeniem Dr Ewy Dąbrowskiej;
- Przywracać zdrowie żywieniem Dr Ewy Dąbrowskiej;
- Pakiet trzech książek Dieta warzywno-owocowa Dr Ewy Dąbrowskiej Beaty Dąbrowskiej i Pauliny Borkowskiej lub pojedyncze książki - według Waszej potrzeby.

A jeśli macie tak jak ja Hashimoto, inną chorobę autoimmunologiczną, to warto też przejrzeć następujące pozycje:
- Dieta Smart Food Eliany Liotta
- I Ty możesz wyleczyć choroby autoimmunologiczne Dr Amy Myers
- Zapalenie tarczycy Hashimoto, Izebelli Wentz

- oraz zapisanie się do jednej z grup na facebooku, gdzie członkowie nawzajem się motywują i inspirują  - to bardzo pomaga, ponieważ post nie jest łatwy i nie jest też dla każdego. W wielu przypadkach wymaga konsultacji z lekarzem lub przeprowadzania go całkowicie pod okiem lekarza. Dlatego  pamiętajcie, nie można na ślepo podążać za modą. Na pierwszym miejscu zawsze stawiajmy swoje zdrowie. 

Podsumowując:
1. post można przeprowadzić samemu;
2. korzystając z cateringu dietetycznego;
3. lub istnieje trzeci sposób, z którego korzystało kilkoro znajomych. A mianowicie wyjazd na turnus z dietą Dr Dąbrowskiej. Na jej stronie znajduje się lista rekomendowanych ośrodków. Jednak ten wariant wymaga czasu (urlop) oraz większego nakładu finansowego. 

Wracając do moich doświadczeń. Poprzedni post robiłam w październiku i bardzo spodobało mi się wyjście nową metodą polegające na prowadzeniu organizmu w stan ketozy. Dieta ketogeniczna bardzo mnie zainteresowała i żeby się więcej dowiedzieć, obecnie robię kurs keto coacha, dużo czytam i zgłębiam temat.

Taki był cel postu, który przeprowadziłam z pomocą cateringu dietetycznego. Obecnie jestem na diecie ketogenicznej. Być może napiszę na ten temat coś więcej, gdy skończę kurs.

Dlaczego dieta pudełkowa?

Tej wiosny nie mogłam zebrać się do tego, żeby sama zacząć post. Odkładałam to z tygodnia na tydzień, aż wreszcie postanowiłam przechytrzyć samą siebie i po prostu kupiłam dietę na Grouponie. W skrócie: zapłacone -zjedzone 😉
Moim celem tym razem nie był długi post, ponieważ zostało mało czasu do Wielkanocy.
Potraktowałam go jako narzędzie, które miało ułatwić mi wprowadzenie organizmu w stan ketozy. I to się udało. 

Wybrałam dietę z oferty Cateringu Akuku. Z góry zaznaczam, że nie jest to wpis sponsorowany. O moim wyborze zadecydowała cena oraz fakt, że kiedyś podczas remontu kuchni, zamówiłam u nich dzień próbny i byłam zadowolona. Obecnie wiele firm w Warszawie i zapewne innych miastach posiada w ofercie dietę owocowo-warzywną. Kilku moich znajomych korzysta z różnych firm i chwalą sobie ich usługi np. mój przyjaciel korzystał z Macrobibar, a kumpela z Przełom w odżywianiu.

Dodatkowo, znalazłam Groupon, więc cena w porównaniu z innymi firmami była dobra. 
Za Groupon na 5 dni zapłaciłam 249 zł a za dodatkowy dzień 58 zł. 
Ponieważ nie udało mi się zamówić diety na poniedziałek (zamówienia przed weekendem są przyjmowane do godz. 13 w piątek), jeden dzień postu zrobiłam sama.


Menu, dostawa, obsługa.  Jak oceniam? Jakie są moje ogólne wrażenia?

Codziennie pod wskazany adres o wybranej godzinie dostarczana jest torba z pojemnikami z jedzeniem na cały dzień. W weekend, w sobotę dostarczone zostały dwie torby na dwa dni. Moim zdaniem trzymanie sałatki z rukolą dłużej niż 24 godziny w lodówce, nie wpływa dobrze na jej walory i wartości odżywcze.

Obsługa w Akuku jest bardzo miła. Pytają w trakcie diety, czy ma się jakieś uwagi. Jest z nimi dobra i sprawna komunikacja. Do godziny 13 poprzedniego dnia można zmienić adres dostawy.

Poniżej wklejam moje menu, jest ono dostępne również na stronie internetowej.
Przy tego typu diecie, gdzie nie ma tłuszczu, jest ograniczona ilość składników, poszaleć kulinarnie nie można. Można jednak wyczarować jadalne i względnie smaczne posiłki. Kilka rzeczy mnie mile zaskoczyło, co do innych miałam uwagi.

Jedzenie było dobrej jakości, urozmaicone, były dania, których samej nie chciałoby mi się robić np. faszerowana papryka, cukinia czy kotlety z kalafiora i kiszonej kapusty.

Posiłki były urozmaicone. Dla mnie absolutnym mistrzem był ich zakwas buraczany, który nie wiadomo dlaczego nie znalazł się w torbie weekendowej 😕 W pieczonych jabłkach nie było też malin, mimo że w menu zostały one wymienione. A wierzcie mi, po kilku dniach postu taka malina to prawdziwy rarytas 😉

Koktajle na drugie śniadanie były przepyszne, na piątkę z plusem!
Sałatki np. z jabłkiem i granatem  również bardzo mi smakowały.

Niektóre dania były słabo doprawione, musiałam sama je doprawiać. Zakładam, że jeśli ktoś zamawia catering do biura, nie zawsze ma możliwość, żeby doprawić jedzenie po swojemu.

Niektóre porcje były dla mnie za duże np. wielki pojemnik kapusty na śniadanie, którą jadłam w rezultacie przez pół dnia. Gdyby była połowa tej porcji plus zwyczajna sałata z pomidorem, ogórek kiszony, czy inna mniejsza porcja czegoś innego, nawet pokrojonych surowych warzyw -  byłoby to lepsze rozwiązanie dla mnie.

Warzywa mogłyby być bardziej al dente. Nie lubię rozgotowanych, a bez tłuszczu i przypraw niestety jeszcze trudniej je zjeść. Na brukselce niestety poległam. Wylądowała w koszu.

Bardzo brakowało mi ziół. Nie mówię o droższych ziołach, ale choćby natce z pietruszki, koperku czy szczypiorku. Na diecie Dąbrowskiej można urozmaicać dania czarną solą np. robiąc jajecznicę z kalafiora, można też używać octu jabłkowego, soku z cytryny. Dodawałam je sama.

Na podwieczorek zawsze była zupa krem, co wydawało mi się nieco monotonne. Niektóre zupy były OK (pomidorowa, krem z buraka i dyniowo-paprykowa), inne mi niezbyt smakowały.

Gdy sama robiłam post, zupy ratowały mi życie np. bulion warzywny z warzywnym "makaronem", krem z kalafiora, szpinaku,  jabłek i buraka, dyni, papryki i pomidora, pomidorowa z ryżem z kalafiora i bazylią,  czy gazpacho. Tutaj trochę zabrakło mi inwencji kucharza.

Moja ogólna wątpliwość do diet pudełkowych to stosowanie plastikowych pojemników, które zakładam, że dużo osób wkłada do mikrofali. Sama nie mam i nie będę miała kuchenki mikrofalowej.
Być może firmy cateringowe powinny rozważyć szklane pojemniki albo słoiki za kaucją, które można następnego dnia zwracać? Byłoby to na pewno bardziej ekologiczne i zdrowsze rozwiązanie.



Podsumowanie

W skali 1-5 dietę warzywno-owocową w Akuku oceniam na 4/4-

Ogromny plus za koktajle i zakwas buraczany. Dobre sałatki i faszerowane warzywa.
Uważam, że warzywa powinny być al dente, więcej świeżych warzyw i ziół, trochę bardziej urozmaicone śniadania, zupy kremy - do dopracowania.


Czy skorzystam ponownie z diety pudełkowej? Myślę, że tak, ale raczej nie długoterminowo, a na tzw. "przypominajki" jednodniowego postu lub w innej sytuacji.

Czy polecam catering dietetyczny? Raczej tak. Choć jest to kwestia indywidualna. Sama lubię gotować, więc po tygodniu czułam się nieco "zdominowana" narzuconym menu.

Poza tym często też przebywam poza biurem, co w przypadku tej diety jest zarówno plusem i minusem. Nie wszędzie można podgrzać posiłek, ale można zamienić ich kolejność i zabrać ze sobą pudełko czy koktajl - ja tak robiłam.

Dla innych, którzy nie spędzają dużo czasu w kuchni, taka możliwość jest zbawienna i wygodna.
Wydaje mi się, że dieta pudełkowa może być dobrym rozwiązaniem np. dla pracowników biurowych oraz osób, które nie mogą same zmotywować się do rozpoczęcia diety, nie mają czasu ani ochoty gotować w domu lub np. mają remont kuchni 😉

W ofertach cateringów jest też możliwość konsultacji z dietetykiem i warto z tego skorzystać.











0

sobota, 20 kwietnia 2019

Z utęsknieniem czekając na wizytę w Niechorzu u Cywila i jego wybitne carpaccio z albacory, wymyśliliśmy sobie to oto danie :)


Składniki:

  • garść rukoli
  • cienkie plastry awokado
  • cieniutkie zrobione obieraczką plastry ogórka
  • plastry świeżego tuńczyka
  • posiekany por
  • kolendra
  • pieprz świeżo mielony
  • sok z limonki
  • sos tamari
  • sos sriracha (jeśli ma być pikantne - u nas było)
  • oliwa z oliwek/olej sezamowy



0

piątek, 19 kwietnia 2019

Jestem coraz bardziej zachwycona dietą ketogeniczną. Zbędnych kilogramów ubywa. Trzymajcie kciuki, bo cel jest taki, żeby wrócić wreszcie do wagi sprzed Hashi. Oby się udało :)
I jak ja dobrze jem! Same pyszności. Żeby nie było mi smutno w Wielkanoc, bo choć za ciastami nie przepadam, to coś jednak do świątecznej kawki by się przekąsiło. Na szczęście na diecie ketogenicznej istnieje coś tak cudownego jak "fat bombs" czyli bomby tłuszczowe, które pomagają delikwentom takim jak ja spożywać odpowiednią, zaplanowaną ilość tłuszczu.
Robiłam już kuleczki z maseł orzechowych, które są bardzo smaczne. Teraz chciałam coś, co będzie przypominało ciastko, lecz ciastkiem nie jest, bo składa się prawie w całości z kokosa i gorzkiej czekolady.


Składniki na 12 sztuk:
  • 400 g wiórków kokosowych
  • 1 gorzka czekolada 85% - 100g  (u mnie Lindt Excellence Mild 95%) 
  • 2-3 łyżki kakako
  • 2 łyżeczki stewii (lub do smaku)
  • 2 łyżeczki esencji waniliowej
  • pół łyżeczki cynamonu
  • 250 ml mleka kokosowego (u mnie Real Thai)
  • łyżka oleju kokosowego extra virgin
1. Rozpuszczamy czekoladę z łyżką oleju kokosowego.
2. Wlewamy do foremek, wstawiamy do lodówki.
3. Masło kokosowe: miksujemy wiórki na wysokich obrotach do momentu aż zaczną wypuszczać tłuszcz, a masa będzie miałka. Dodajemy do smaku dwie łyżeczki stewii, ekstrakt waniliowy i mikusujemy chwilę. (Takie masło można sobie zostawić w słoiku na przyszłość ;))
2. Dzielimy masło kokosowe na pół
3. Do białej masy dodajemy mleko kokosowe. Miksujemy.
4. Do ciemnej dodajemy kakao i cynamon. Miksujemy.

Na schłodzoną czekoladę przekładamy kakaowe masło kokosowe. Gdy zastygnie dodajemy masę białą. Trzymamy w lodówce przez wiele dni.

Bomby tłuszczowe mają to do siebie, że nie da się ich zjeść dużo, a mogą zastąpić nawet posiłek. Są bardzo sycące. I SMACZNE :D






Źródło: CarbManager




1

wtorek, 16 kwietnia 2019

Na FB i Insta wrzucałam przez ostatni tydzień wpisy dotyczące diety pudełkowej warzywno-owocowej. Dajcie znać, czy mam napisać recenzję KLIK

Chciałam wypróbować catering dietetyczny i też pomóc sobie wreszcie zacząć, bo choć wcześniej robiłam posty (7- max 30 dni) to w tym roku było mi ciężko się zmotywować.  A że „zapłacone-zjedzone” - nie miałam wyjścia ;)

Tym razem moim celem było również łatwe wejście w ketozę, bo zaczęłam interesować się dietą ketogeniczną jakiś czas temu. Nawet zaczęłam robić kurs e-learningowy na keto coacha. Więc teraz może siłą rzeczy pojawić się trochę keto-przepisów. Ale mój Mąż i Przyjaciele nie są na doecie, więc będzie na pewno też coś węglowodanowego :)

Na keto nie je się tradycyjnego chleba, a jednak fajnie jest chrupnąć od czasu do czasu jakiś wysokobłonnikowy zamiennik. Kupiłam sobie pyszne krakersy z siemienia lnianego w Pyszneeko i postanowiłam zrobić swoją domową wersję, która jest banalnie prosta i bardzo mi smakuje.


Składniki:

  • filiżanka siemienia lnianego
  • 1/4 filiżanki nasion babki płesznik
  • 1/4 filiżanki pestek z dyni
  • 1/4 filiżanki pestek słonecznika
  • 4 łyżki nasion chia
  • 2 łyżki nasion sezamuh
  • 1 łyżka maku (opcjonalnie)
  • 1 łyżka mieszanki ziół (u mnie mix grecki)
  • 1 łyżka posiekanego świeżego rozmarynu (opcjonalnie)
  • 1 łyżeczka soli himalajskiej
  • około dwóch filiżanek wrzątku

Składniki suche mieszamy ze sobą. Dolewamy wrzątek i mieszamy aż wszystkie składniki się połączą. Gdy już masa będzie ciastowata i śluzowata, przekładamy na wyłożoną papierem blachę. Przykrywamy drugim arkuszem papieru i wałkujemy. Po rozwałkowaniu ponacinałam „placek” w paski, żeby łatwiej było go połamać. 
Pieczemy około 30-40 minut w 180 stopniach z termoobiegiem. 

Źródło: CarbManager


0

wtorek, 9 kwietnia 2019

Kto lubi kartoflankę? U nas w domu ją uwielbiamy. W ogóle ziemniak to też warzywo, ma dużo potasu i jest bardzo zdrowe :) 🥔🥔🥔😋 Jeśli mam przyznać, jest też moim największym grzechem, ponieważ prędzej skuszę się na blot Teściowej, pyzy mojego Taty, czy placki ziemniaczanymi, niż na tort lub ciastko. Ziemniaki są moją kulinarną nemezis, przyjaciółką opony i zgubą dla diety.
A żeby było radośniej i bardziej masochistycznie, od dwóch dni jestem na diecie Dr Dąbrowskiej, więc tym razem najem się oczami 👀 a zupkę pałaszuje mój Ukochany Mąż.

Składniki:

  • 5 ziemniaków (w sumie powinno być około 300-400g)
  • 2 marchewki
  • kawałek pora
  • kawałek selera 
  • łodyga selera naciowego
  • pół cebuli (jeśli jest mała, to cała)
  • 2 ząbki czosnku
  • duża łycha masła lub oliwy
  • łyżeczka cząbru
  • sól, pieprz
  • bulion warzywny (u mnie koncentrat robiony w domu)
  • łyżka przyprawy warzywnej (u mnie domowa)
  • listek laurowy
  • ziele angielskie (ze 3-4 kuleczki)
  • kiełbaska/boczek podsmażony
  • 100-150 g śmietanki migdałowej (lub zwykłej)
  • 1200 ml wody (lub jeśli nie macie koncentratu bulionu, może być bulion lub rosół)
  • garść świeżego posiekanego koperku
  • opcjonalnie: prażona cebulka
Połowę ziemniaków, marchew, cebulę, czosnek, pora i selera kroimy bardzo drobno (ja zmiksowałam na obrotach 5 w Thermomixie). Dodajemy masło i chwilę dusimy od czasu do czasu mieszając. 
Dodajemy wodę, koncentrat bulionu, przyprawy: listek, ziele, cząber, przyprawę warzywną, pieprz i gotujemy około 20 minut.
W tym czasie na niewielkiej ilości oliwy podsmażamy kiełbasę i boczek. Resztę ziemniaków kroimy w kostkę i dodajemy z kiełbasą do zupy. Na koniec dodajemy koperek i śmietanę migdałową i gotujemy jeszcze ze 2 minuty. Można podać z prażoną cebulką.


0

Łączna liczba wyświetleń